Geografia Wodospad Rheinfall. Kanton Szafuza jest najbardziej na północ wysuniętą częścią Szwajcarii.Poza fragmentem miasteczka Stein am Rhein i fragmentem nabrzeża przy elektrowni wodnej w Szafuzie leży na prawym brzegu Renu i jest otoczony głównie przez terytorium Niemiec (kraj związkowy Badenia-Wirtembergia). WIELKA SIKLAWA, ZAKOPANE. Ten najwyższy wodospad w Polsce znajduje się w odnodze Doliny Białki i mierzy około 70 metrów. Widok na wodę uderzającą o granitową ścianę robi wrażenie zwłaszcza w słoneczne dni, kiedy mgiełki unoszące się nad potężnymi strugami rozpraszają światło i tworzą wielobarwne tęcze. Przez wieki Wielka Wodospad Siklawa. Najwyższy wodospad w Polsce. Kolejny na naszej liście jest najwyższy wodospad w Polsce i największy. Słynna Siklawa (znana też jako Wielka Siklawa), rozdzielająca Dolinę Roztoki i Dolinę Pięciu Stawów, spada z progu ściany stawiarskiej, z wysokości ok. 70 metrów. Wodospad Siklawa. / fot. Edwin Remsberg/Getty Images Wąwóz Czarownic to jedno z najciekawszych miejsc w Ciężkowicach. Znajduje się tutaj Wodospad Ciężkowicki, który latem jest wąską strużką, a zimą zamarzając może tworzyć olbrzymi lodospad. Wysokie na 15-20 metrów skały zbudowane z piaskowca ciężkowickiego przybierają formę przewieszonych ambon. Panuje tutaj specyficzny mikroklimat (duża wilgotność i brak promieni Zimą urzekają swym bajkowym pięknem, gdy woda zamarznie i tworzy lodospad. Podczas zimowego spaceru należy jednak uważać, gdyż miejsca wokół wodospadów mogą być oblodzone. Proponujemy wycieczkę do Wodospadu Vaňovskiego na Potoku Podlešínskim, w jednym z wąwozów w dolinie rzeki Łaby. Wodospad sięga 12 metrów i należy do letak tombol manual tv led sharp aquos. Jeśli po zobaczeniu kilkunastu miast w Szwajcarii pojawia się jeszcze jedno, które sprawia, że zaniemówisz z zachwytu i nie będziesz chciał wyjeżdżać, to zapewne trafiłeś do najpiękniejszego miasta w Szwajcarii. Dla nas takim miastem było Stein am Rhein. Zobaczcie czym nas urzekło. Im więcej się podróżuje, tym trudniej o kolejne zachwyty. Siłą rzeczy, będąc w nowym miejscu porównujemy je do innych, podobnych miejsc. Widząc wcześniej te wszystkie przewodnikowe NAJ-, TOPy i Must See miejsca na całym świecie, czasem przestajemy dostrzegać urok i piękno tych mniej znanych i popularnych miejsc. Według nas szwajcarskie miasta pozostają daleko w tyle jeśli chodzi o popularność. Zapewne koszty podróżowania po Szwajcarii sprawiają, że odwiedzający skupiają się na zimowym szaleństwie, a latem niewiele osób z Polski decyduje się na urlop w Szwajcarii. Ponieważ staramy się widzieć szklankę do połowy pełną, to dla nas fakt, że prawie w szczycie sezonu mogliśmy spokojnie zwiedzać miasta, nie stać nigdzie w kolejkach i nie martwić się o miejsca w restauracjach, czy miejsca parkingowe, sprawia, że Szwajcaria jest dla nas odpowiednim kierunkiem na wczasy. Krążąc po Szwajcarii kamperem w niecałe dwa tygodnie zobaczyliśmy nie tylko cuda natury, ale również kilkanaście szwajcarskich miast i miasteczek. Niektóre bardziej włoskie, niektóre bardziej niemieckie, te lepiej i gorzej zachowane, historyczne i nowoczesne. Mieliśmy spory przekrój i mogliśmy sobie pozwolić na porównania, chociaż nadal nam daleko do stwierdzenia, że poznaliśmy Szwajcarię na wskroś. >> Zobacz również nasz wpis: Szwajcaria – co warto zobaczyć, TOP 5 najpiękniejszych miejsc. Stein am RheinInformacje praktycznePodsumowanie Miasto, które najlepiej zapamiętaliśmy i zrobiło na nas największe wrażenie to zdecydowanie tytułowe Stein am Rhein. Mimo, że zostawiliśmy je sobie na koniec, to zdecydowanie przebiło wszystkie inne, które widzieliśmy po drodze. Nawet słynną Lucernę ;-) Zaskoczeni? Lucerna jest wyjątkowym miastem, jest tutaj więcej obiektów wartych zobaczenia, ale to jednak klimat Stein am Rhein bardziej do nas przemówił. Stein am Rhein przyciąga przede wszystkim średniowiecznymi zabudowaniami w centrum. Zachwyca zabytkowa część miasta, kiedyś otoczona murami, obecnie budynkami przylegającymi do historycznej bramy z wieżą zegarową, po przekroczeniu której wkraczamy do zupełnie innego świata (niestety brama została zniszczona podczas bombardowania w trakcie II wojny światowej, a obiekt widoczny to jej wierna rekonstrukcja). Brukowane drogi, pięknie zdobione fasady kamienic, wykusze, drewniane konstrukcje, rzeźby, fontanna na placu. To wszystko tworzy wyjątkowy charakter miasta. Można spędzić tutaj kilka godzin chodząc bo stosunkowo małym zabytkowym, centrum miasta, jednak czas leci o wiele wolniej, kiedy na każdym kroku trafiamy na małe dzieła sztuki. I wierzcie nam, jest tutaj co podziwiać. Malowidła na budynkach pochodzą z różnych okresów, ale najstarsze datowane są na 1520 rok (dom Weisser Adler). Nie mogliśmy odciągnąć wzroku od malowideł i zdobień, szczególnie tych na placu Rathausplatz. Na co jeszcze warto zwrócić szczególną uwagę? Poza wspomnianym domem Weisser Adler, wypatrujcie klasztoru św. Grzegorza, przejdźcie się nad Ren i wejdźcie na most Rheinbrücke; kiedyś stał tu kamienny most, a następnie drewniany. Obecny most wybudowany został w II połowie XX wieku. I przede wszystkim jest tutaj spokojnie i bardzo czysto. Każda kamienica, każdy budynek jest zadbany, pełen kwiatów, często z dodatkowymi zdobieniami i detalami. Poza restauracjami i kawiarniami znajdziemy tutaj małe sklepiki i wiele produktów hand made. W okolicy warto również udać się do zamku Hohenklingen, znajdującego się na wzniesieniu, z którego rozpościera się widok na Stein am Rhein, rzekę Ren, a nawet jezioro Untersee. Droga na pieszo z miasteczka zajmuje około 40 minut. Informacje praktyczne Zabytkowe centrum miasta jest dość małe, ale można tutaj spokojnie spędzić ze dwie godziny. Jeśli zdecydujecie się na spacer to wspomnianego zamku, to zaplanujcie sobie najlepiej cały dzień na miejscu. Do najpiękniejszej części miasta nie wjeżdża się samochodem, ale tuż przy bramie od połnocno-zachodniej strony jest duży parking miejski (płatny). Było dużo wolnych miejsc, nawet kamperem spokojnie się zmieściliśmy. Samochodu nie będziecie potrzebować do przemieszczania się pomiędzy najciekawszymi obiektami w mieście. Jeśli podróżujecie z dzieckiem wózkowym nie musicie się martwić o przemieszczanie – po tutejszej kostce łatwo da się przejechać. Ciężej może być jeśli chodzi o restauracje, sklepy, kawiarnie – wiele jest ciasnych i wejście może wymagać większych akrobacji. Podsumowanie Daje nam niesamowitą satysfakcje odkrywanie takich miejsc. Miejsc nie tak bardzo popularnych, trochę nieodkrytych. Miejsc, które zapadają głęboko w pamięć pomimo wielu, innych odwiedzonych miast i miasteczek. Niech najlepszych podsumowaniem będzie zdanie z przewodnika Lonely Planet, z którym w pełni się zgadzamy: Dlaczego to miejsce nie jest jeszcze wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO?! Więcej zdjęć możecie zobaczyć w naszej galerii: Zobacz galerię wszystkich zdjęć z Stein am Rhein >>> Polecamy również nasz wpis Po Szwajcarii kamperem – pierwsze wrażenia oraz praktyczny wpis Kempingi w Szwajcarii, czyli Szwajcaria kamperem! Wodospad Rheinfall w Neuhausen/Szwajcaria; © Pixabay Po zaledwie godzinie lotu samolot podchodził do lądowania, a moim oczom ukazała się soczysta zieleń lasów i szwajcarskich łąk skąpanych w majowym słońcu. Z niecierpliwością czekałam aż zostaną otworzone drzwi Boeinga 757, aby znów doświadczyć kontaktu z nieskazitelnie czystą przyrodą Szwajcarii, która już w XIX w. zachwyciła Mickiewicza, Słowackiego i Goethego, a później także reżysera kultowego już filmu „Vabank”. Wszak to Kramer z filmu Juliusza Machulskiego wypowiedział słynne słowa: „Alpy… tu się oddycha…”. Szwajcarski wodospad Rheinfall Wodospad Rheinfall w Szwajcarii; © Pixabay Tym razem moim celem był wodospad Rheinfall (kilknij w zamieszczone tu zdjęcia, aby zobaczyć je w powiększeniu), największy w Europie pod względem przepływu wody, choć nie najwyższy. Celowo wybrałam maj, bo właśnie w maju i czerwcu poziom wody w rzece Ren jest najwyższy, przez co spadające masy białej kipieli tworzą spektakularny widok. Gdy wreszcie dotarłam na miejsce, poczułam się jak w raju: majestatyczna przyroda, cudowna, turkusowa woda oświetlona promieniami słońca, potężny wodospad spadający na znajdujące się pośrodku skały rozdzielone siłą natury, ścieżki spacerowe, platformy widokowe i niewielu turystów! Ścieżka spacerowa wokół wodospadu Rheinfall; © Obcowanie z tak nieskazitelną naturą napełniało mnie euforią. Rozpoczęłam spacer w kierunku przystani, z której odpływają łodzie wycieczkowe. Nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności zbliżenia się do potężnych mas wody… I było warto! Woda spadająca z ogromną siłą z wysokości 23 m nie może wprawdzie równać się z Niagarą czy wodospadami Iguazu, ale naprawdę robi wrażenie. Najbardziej odważni mogą stanąć w szranki z przyrodą i nie tylko podpłynąć statkiem do skał znajdujących się pośrodku wodospadu, ale też zejść na platformę i wspiąć się na szczyt, na którym dumnie powiewa szwajcarska flaga. Wodospad Rheinfall w Szwajcarii – platforma widokowa; © Nic dziwnego, że to miejsce upodobali sobie romantycy, w tym W. Goethe, który zawitał tu trzy razy, co zresztą potwierdza pamiątkowa tablica. Pewnie i on obserwował ten cud natury z różnych punktów widokowych, i pewnie i on czuł na twarzy wodną mgiełkę unoszoną wiatrem. Wspinając się w kierunku zamku Laufen, zatrzymywałam się kilkakrotnie, by z góry obserwować majestatyczny krajobraz. I wtedy właśnie przyszedł mi na myśl obraz Caspara Davida Friedricha „Wędrowiec nad morzem mgły” przestawiający mężczyznę podziwiającego góry. I poczułam się trochę jak ten wędrowiec zauroczony potęgą natury, co skłoniło mnie do zadumy nad znamienną historią zamku Laufen, niemego świadka niejednej przebudowy zwieńczonej w XIX w. wybudowaniem istniejących po dziś dzień platform widokowych. Wreszcie ruszyłam dalej, chłonąc atmosferę tego urokliwego miejsca, które – na szczęście – przetrwało po dziś dzień. Na szczęście, ponieważ nie zrealizowano planów przebudowy koryta rzeki, aby mogły tamtędy przepływać statki. Wodospad Rheinfall – platforma widokowa; © Pixabay Schaffhausen (Szafuza) – miasteczko freskami malowane Kamieniczka w Schaffhausen; © Kiedy zdecydowałam się na wyprawę do miasteczka Neuhausen słynącego z wodospadu Rheinfall, wiedziałam, że po relaksującym spacerze czeka mnie jeszcze jedna atrakcja: urokliwe Schaffhausen znane w spolszczonej wersji jako Szafuza. Spacerując uliczkami, podziwiałam kamieniczki ozdobione malowidłami i powoli kierowałam się w stronę górującego nad miasteczkiem zamku Munot otoczonego winnicami. Ten zamek to w rzeczywistości kamienna XVI-wieczna twierdza na planie koła, z której rozpościera się piękny widok na średniowieczne miasto wtopione w szwajcarski krajobraz. Schaffhausen – widok na zamek Munot z drugiego brzegu Renu; © Pixabay Schodząc po stromych, wąskich schodach, postanowiłam udać się do lokalnej restauracji, aby uraczyć się helwetyckimi specjałami, wśród których prym wiodą wino, ser i czekolada. Nie mogłam sobie odmówić degustacji lampki „Fendant”, białego wina, które poza Szwajcarią jest mało znane. No a jeśli białe wino, to oczywiście w nieodłącznym towarzystwie rozmaitych serów: Tête de Moine (Głowa Mnicha), Gruyère i Appenzeller… Czas biegł nieubłaganie, a ja – przeglądając z rozrzewnieniem zrobione zdjęcia – raczyłam się helwetyckimi smakołykami i układałam plan zwiedzania Zurychu, o którym napiszę w kolejnym wpisie. I rozpierało mnie poczucie wewnętrznego spokoju i zadowolenia – wszak tym razem pogoda mi dopisała… Neuhausen am Rheinfall - tablica upamiętniająca pobyt © Dziękuję za przeczytanie tego tekstu i zapraszam do lektury innych w kategorii „turystyka”, a jeśli wybierasz się do Szwajcarii, może zainteresować Cię artykuł poświęcony Zurychowi. Masz pytania lub uwagi? Zostaw komentarz pod tekstem lub napisz do mnie, korzystając z zakładki „kontakt”. Szafuza i znajdujący się nieopodal wodospad Rheinfall na Renie były jednymi z piękniejszych miejsc jakie odwiedziliśmy podczas naszej kamperowej wycieczki po Szwajcarii. Pięknymi i wyjątkowymi, które zapadły nam głęboko w pamięć i z przyjemnością Wam je teraz pokażemy. Przedstawiamy Wam propozycję na jeden lub dwa dni w Szafuzie z uwzględnieniem najbardziej znanego wodospadu na Renie. Jak czasowo wyglądała nasza podróż? W okolice Szafuzy dotarliśmy około godziny 17:00 i jeszcze tego samego dnia ruszyliśmy na parking w okolicach zamku Laufen ze specjalnie przygotowanymi platformami do podziwiania wodospadu Rheinfall. Udało nam się załapać na darmowe wejście na platformy (o tym piszemy poniżej). Spędziliśmy tutaj mniej więcej godzinę, a następnie ruszyliśmy na poszukiwanie campingu w okolicy. Mimo, że mieliśmy kilka miejscówek upatrzonych to albo były zajęte, albo nie podobała nam się polityka ochrony danych osobowych (trzymanie naszych dokumentów przez obsługę w szufladzie przy barze, nawet nie zamykanej na kluczyk zdecydowanie nie zachęca do zatrzymania się na kempingu). Koniec końców udało nam się znaleźć miejsce, ale było już po zmierzchu, więc nie mieliśmy okazji nacieszyć się okolicami i samym kempingiem. Rankiem również tego czasu zabrakło, bo na cały dzień zaplanowaliśmy zwiedzanie Szafuzy i Stein am Rhein (o tej drugiej miejscowości napiszemy w osobnym wpisie). Zacznijmy jednak od wodospadu. Wodospad Rheinfall i Zamek LaufenSzafuzaPodsumowanie Wodospad Rheinfall i Zamek Laufen Kamperem dojechaliśmy na bezpłatny Parking przy Zamku Laufen (Parking am Schloss Laufen). Byliśmy w drugiej połowie dnia i nie było żadnego problemu ze znalezieniem wolnego miejsca parkingowego. Bez problemu można tutaj również znaleźć dedykowane miejsca na kampery i samochody z przyczepami. Z parkingu jest już bardzo blisko do wejścia na tereny zamku, wcześniej jednak należy zakupić bilety w kasie. Wejście kosztuje obecnie 5 CHF za osobę dorosłą i 3 CHF za dziecko (6-15 lat), przy czym jest to opłata za przejście na platformy widokowe na wodospad Rheinfall i wejście na specjalne wystawy – na sam teren zamku wejście jest bezpłatne. Ponieważ byliśmy już dosyć późno, kasy były zamknięte, a bramki otwarte. Niemniej jednak długo zastanawialiśmy się, czy możemy wejść bez biletu. Po kilku minutach obserwacji innych odwiedzających, ruszyliśmy w ich ślady i udaliśmy się na platformy widokowe :) Jedna z nich znajduje się nad wodospadem i możemy tutaj podziwiać go w całej okazałości. To stąd widać ogrom wezbranej i spadającej wody na szerokości 150 metrów! Wody tej leci tutaj średnio 600 m³/s (latem) co sprawia, że wodospad Rheinfall uchodzi za najpotężniejszy w Europie. Wręcz z niepokojem obserwowaliśmy statki podpływające z drugiej strony niemalże pod sam wodospad. Na tej platformie znajdują się tablice informacyjne z geologiczną historią rzeki i wodospadu. Jeszcze lepsze wrażenie robi mniejsza platforma znajdująca się na dole, na której ma się wrażenie, że stoi się tuż u podnóża wodospadu. Wodospad można również podziwiać z drugiego brzegu rzeki – znajdują się tam dedykowane płatne parkingi, ale za to podejście do punktów widokowych jest bezpłatne. To stąd ruszają rejsy pod wodospad. Szafuza (niem. Schaffhausen) jest stolicą kantonu o tej samej nazwie. Kantonu, jakby wyrwanego z terenu Niemiec, po drugiej stronie Renu. W Szafuzie na szczególną uwagę zasługuje starówka z dobrze zachowanymi kamienicami oraz królującą nad miastem twierdzą Munot z winnicami. Ta okrągła twierdza jest symbolem miasta i to właśnie tutaj skierowaliśmy pierwsze kroki. Znajduje się ona na wzniesieniu, więc aby się do niej dostać trzeba się najpierw trochę powspinać po schodach. W nagrodę każdy może zwiedzać obiekt zupełnie za darmo, a do tego z góry rozprzestrzenia się piękna panorama na całe miasto! Nam najbardziej spodobał się znajdujący się tuż obok różany ogród, z którego również można podziwiać Szafuzę, a jest tutaj spokojniej niż w twierdzy. Spokój i ciszę lubią również mieszkające tutaj sarny i jelenie ;) Warto też zajrzeć do samej twierdzy. Zanim ruszyliśmy do Stein am Rhein, pospacerowaliśmy po centrum Szafuzy ciasnymi uliczkami zamkniętymi dla ruchu samochodowego, podziwiając ozdobne wykusze (jest ich tu ponad 170!), zatrzymując się przy fontannach i mijając małe, lokalne sklepiki. Warto udać się do romańskiej katedry Wszystkich Świętych (Kloster Allerheiligen) i przylegającego klasztoru oraz gotyckiego kościołu Św. Jana. Podsumowanie Szafuza i wodospad Rheinfall znajdują się blisko siebie, warto więc połączyć te dwa miejsca i mamy oto gotowy plan na cały dzień. Wodospad zrobił na nas niesamowite wrażenie, szczególnie kiedy patrzyliśmy na niego z dołu i mogliśmy poczuć siłę z jaką spada woda. Szafuza jest miejscem gdzie możemy w spokoju pospacerować po zadbanym starym mieście, a z twierdzy Munot możemy nie tylko zobaczyć miasto, ale również wspomniany Ren. Więcej zdjęć możecie zobaczyć w naszej galerii: Zobacz galerię wszystkich zdjęć z Szafuzy i okolic >>> Polecamy również nasz wpis Po Szwajcarii kamperem – pierwsze wrażenia, praktyczny wpis Kempingi w Szwajcarii, czyli Szwajcaria kamperem oraz Szwajcaria – co warto zobaczyć, czyli nasze TOP 5 najpiękniejszych miejsc.

największy wodospad w szwajcarii