Pucio dostał od babci najpiękniejszy nocnik na świecie – z samolotem! Teraz tylko musi pamiętać o tym, żeby na nim usiąść, kiedy chce mu się siusiu lub kupę. A to nie jest takie łatwe, zwłaszcza w czasie zabawy! Czy u Was jest podobnie? Nie martwcie się, w końcu na pewno się uda. Wystarczy trochę poćwiczyć – tak jak Pucio! Śpiąca Królewna + Mała Syrenka bajka animacja kreskówka ️ ️ ️ Subskrybuj: https://goo.gl/QtSJWW ️ ️ ️© 2019 Adisebaba Animation all rights I choć często się buntuje, obraża na świat i widzi go w ciemniejszych barwach, to poeta z krwi i kości, który wierny jest swoim ideałom i nie powiela modnych wzorców i mód, pisząc tak, jak dyktuje mu serce. Farma miejska Lellobee to przyjazna oaza w środku tętniącego życiem miasta. Opiekuje się nią babcia Mei, która bawi i uczy swoją wnuczkę, Elę. Najlepszym prz Przygoda magicznego lasu Kici Keetti: W poszukiwaniu prawdziwych przyjaciół!" - Dołącz do Keetti, samotnego szarego kociaka, w jego poszukiwaniach przyjaciół letak tombol manual tv led sharp aquos. Zawsze wstajemy za wcześnie. 5:00 – za wcześnie, 5:30 – za wcześnie, 6:00 – za wcześnie, 6:30 – za wcześnie, 7:00 – za wcześnie, 7:30 – za wcześnie, 8:00 – za wcześnie… nie inaczej było w święto Trzech Króli. Znów wstałem za wcześnie. Mama przyszła do mnie, zamknęła drzwi od pokoju, wypuściła mnie z łóżeczka i posadziła na podłodze. Urządziła sobie obok legowisko i poszła spać. Ja się bawiłem, a Mama spała. Niedługo. Po chwili zbudziłem Mamę głośnym wołaniem „to! to!”. Mama otwiera oczy i patrzy, a ja stoję obok nocnika i pokazuję na niego palcem. Chce mi się siusiu, a jeszcze nie potrafię się sam rozebrać. Mama mi pomaga, sadza na tronie, a ja od razu robię siusiu i biję sobie brawo. Są powody do radości 😀 Ostatnio jadłem prawie samodzielnie śliwki ze słoika. Dzisiaj dostałem naleśniki z musem jabłkowym. Staram się, próbuję, ale mimo, że naleśniki są pyszne, wolę mieszać w misce niż je zjadać. Przed południem wyruszamy na Orszak Trzech Króli. W tym roku na przedzie idą dzieci niepełnosprawne. Próbuję się do nich przedostać, ale tłum jest gęsty, a ja jadę w wózku. Nie da rady dostać się na sam przód, ale jestem niedaleko. Ja, Antoś, Mama i Tata. Zasypiam w drodze powrotnej do domu i tak śpię, i śpię chyba z 3 godziny. Kiedy się budzę, okazuje się że mamy gości. Przyszła Ciocia Madzia, Wujek Jaca, Damianek i bliźniaki – Szymek i Franek. Ale miła niespodzianka! A we wtorek… …czas na powrót do rzeczywistości. Skończyło się świętowanie i leniuchowanie. Czas wziąć się do pracy. Zaczynam od Skarszew. Przyjeżdża po mnie Mati i razem ruszamy w zajęcia mam z p. Patrycją. Pyta o postępy, a ja nie wiem co powiedzieć… nie trenowałem picia z kubeczka, a do tego przestałem gryźć. Nie wygląda to najlepiej. Żeby zatrzeć nie najlepsze pierwsze wrażenie popisuję się przy nauce dmuchania i po raz pierwszy w życiu udaje mi się wydmuchać bańkę mydlaną. Hurrra! A potem popisuję się jeszcze układając puzzle. Dostałem trójkąt i koło i od razu je dopasowałem. Potem małe koło i duże koło, i też od razu dopasowałem. Dla pewności sprawdziłem jeszcze, czy duże koło nie wejdzie w mały otwór… i wiecie co? Nie wejdzie! Półgodzinną przerwę wykorzystuję na śniadanie. W domu zjeść nie zdążyłem, bo najpierw musiałem zrobić swoje na nocnik, potem się umyłem, ubrałem i wziąłem Euthyrox, i na jedzenie nie było już czasu. Zjadam więc jogurt i śmigam na muzykę 😀 Po muzyce, czas na kolejne zajęcia z logopedą. Tym razem idę do p. drodze na kolejne zajęcia, zabłądziłem. Mama zupełnie zapomniała jaki mam teraz plan i zamiast do psychologa – p. Kasi, poszła ze mną do pedagoga – p. Sylwii. No i jak już tam wszedłem, to wcale nie chciałem wyjść. Pani Sylwia ma w pokoju małą piaskownicę, a ja uwielbiam babrać się w piasku. Teraz jest zima, więc (mimo że nie jest zbyt zimna) nie mam zbyt wielu okazji do takich zabaw. Przepadły mi zajęcia z p. Kasią i idę do p. Emilki. Zaczynamy od masażu… a potem wałkujemy onomatopeje – be, mu, bam bam. Po zajęciach zjadam drugie śniadanie, a potem Mama chce mnie przewinąć. Ściąga mi pieluchę, a tam… sucho! Pędzimy na kibelek i tam zostawiam cały zestaw 😀 Hurrra! Hurrra! Jestem Królem 😀 Wracając załatwiamy formalności na Dyrekcyjnej. Tzn. Mama załatwia, bo ja i Mati śpimy sobie w aucie pod opieką Cioci Magdy. Będę się starał o dofinansowanie do turnusu rehabilitacyjnego ze środków PFRON. Dzięki temu dofinansowaniu i wpłatom jakie wpłynęły na moje fundacyjne konto jako darowizna i 1% z podatku, pojadę w tym roku na turnus logopedyczny 😀 A tak przy okazji, skoro już o tym wspomniałem, to zaczął się już nowy rok rozliczeniowy. Jeśli chcesz podzielić się ze mną swoim 1%, to bardzo mnie to cieszy. Więcej informacji na ten temat znajdziesz w zakładce „1% dla Fistaszka” (albo pod zielonym przyciskiem „1% dla Staszka”). Wracam do domu, a tu czeka na mnie niespodzianka. Wiecie, że uwielbiam książeczki, prawda? Ale tylko takie, które są naprawdę ładne. No i jakiś czas temu, na zajęciach logopedycznych spodobała mi się jedna taka książeczka, ale nigdzie nie mogłem jej dostać, bo nakład się wszędzie wyczerpał. Mama napisała więc do Wydawnictwa Olesiejuk pytanie, czy może mają takie książeczki. Pani Redaktor Naczelna obiecała poszukać. Wybranych przeze mnie tytułów nie udało się jej znaleźć, ale wybrała dla mnie coś innego. Dostałem w prezencie cztery wspaniałe książeczki! Dacie wiarę? 😀 Hip hip hurrra! A książeczki są oczywiście śliczne i bardzo mi się podobają. Dziękuję! Dostałem dwie książeczki z pacynką. Mama czytała mi książeczkę i ruszała palcem, a ja próbowałem złapać głównego bohatera – Owieczkę lub Pieska. A potem czytaliśmy dwie nowe książeczki dotykowe, gdzie mogłem pomiziać różne faktury: Dotykanki – „Zwierzęta” i Dotykanki „Kolory”. Wspaniały prezent! Jeszcze raz dziękuję :* A te książeczki, których szukałem, a których nigdzie nie ma to seria „Dotknij i poczuj” wyd. Olesiejuk: Owieczka szuka przyjaciół Kaczątko chce się bawić Rybka poznaje morze Misiaczek jest głodny Jeśli zobaczycie je w jakiejś księgarni, albo sklepie internetowym, to dajcie znać! Chętnie je zamówię 🙂 Dziś mam dobry dzień i p. Marta z Grycana przy Długiej, zachwycona moim wczorajszym nocnikowym sukcesem (patrz początek wpisu), zaprosiła mnie na rurkę z kremem. Dziękuję 🙂 A że Grycan nie jest nam po drodze, to mamy okazję do długiego, popołudniowego spaceru po Gdańskiej Starówce. PS Pokazałbym Wam filmik z dzisiejszych zajęć, ale jest już strasznie późno. Może jutro uda mi się go wrzucić… a może nie? Dobranoc! Porady naszych EkspertówDzień dobry, Mam problem z synem. Posłałam go we wrześniu do przedszkola, syn w czerwcu skończył 3 lata, ma mały zasób słów i zgłosiłam to oczywiście przedszkolance. Wybieram się z dzieckiem do logopedy, bo zaczynam się martwić, że nie mówi, raczej prowadzi za rączkę lub pokazuje co chce. Syn nie chce korzystać z toalety w przedszkolu. Wydaje mi się, że się boi nowego miejsca, bo to nie pierwszy raz jak w obcym miejscu nie chce się załatwić. Ja go przecież nigdy nie straszyłam, dziecko boi się też suszarek do suszenia rąk. Syn w domu elegancko siusia na nocnik czy toaletę, nie trzeba mu przypominać. Pierwszego dnia w przedszkolu dziecko się zsiusiało w majtki dwa razy, a panie założyły mu pampersa, żeby nie osikał wszystkiego w przedszkolu i poprosili żebym na drugi dzień przyniosła większe pampersy. Ja się nie zgodziłam, bo nie chcę go z powrotem przyzwyczajać. Po prostu mają go sadzać na ubikacji. Jak go zachęcić do siusiania na ubikacji? Może trzeba przeczekać ten okres? Jestem w kropce. Dziecko chętnie chodzi do przedszkola, jest bardzo pogodne i widać, że mu się podoba. Gosia Pani Gosiu, Rozumiem Pani trud włożony w trening czystości i niechęć do powrotu do pieluchy. Z drugiej jednak strony przedszkole nie jest dobrym miejsce do kontynuowania takiego treningu, jeśli z różnych powodów dziecko nie chce tam samodzielnie korzystać z toalety. W dużej grupie dzieci nauczycielki mają bardzo ograniczone możliwości zajmowania się dziećmi indywidualnie, mimo zapewne szczerych chęci. Myślę, że w tej sytuacji trzeba rozważyć za i przeciw. Z jednej strony pielucha w przedszkolu może spowolnić naukę samodzielnego korzystania z toalety, z drugiej ograniczy przykre doświadczenia siusiania w majtki i nieumiejętność sprostania oczekiwaniom. Niektóre dzieci potrzebują po prostu nieco więcej czasu by nabrać śmiałości w grupie, umiejętności kontrolowania się w nadmiarze bodźców i poradzeniu sobie za stresem nowej sytuacji. Pozdrawiam Katarzyna Osak Portal ma przyjemność współpracować z gronem ekspertów, jednak często problemy wymagają pilnej lub dodatkowej porady medycznej. nie ponosi żadnych konsekwencji wynikających z zastosowania informacji zawartych w niniejszym serwisie. Zalecamy bezpośredni kontakt ze specjalistą w celu konsultacji danego problemu. Po zgłoszeniu pytania, zostanie ono po akceptacji redakcji umieszczone wraz z odpowiedzią konkretnego eksperta. Moczenie nocne – porady Mój blog jest o bajkach i usypianiu dzieci. Piszę też jednak o przeróżnych sprawach związanych z wychowaniem, jak również z problemami ze snem u... Moczenie nocne – minirin- opowieść rodzica #2 To jest druga część opowieści na temat zmagań z tą przypadłością u mojego synka. Szymuś rósł jak na drożdżach i już był w przedszkolnych starszakach. Niedługo miała zacząć się zerówka. Sikanie w nocy nie ustawało. Z kolejnym mocnym postanowieniem poradzenia sobie z tą dolegliwością ruszyliśmy więc do lekarzy. Moczenie nocne – opowieść rodzica #1 Mój blog jest o bajkach i usypianiu dzieci. Piszę też jednak o przeróżnych sprawach związanych z wychowaniem, jak również z problemami ze snem u dzieci. Moczenie nocne jest jednym z problemów, które wydają się wielu dość błahe, ale dla dzieci tym dotkniętych i ich rodziców - bardzo nieprzyjemne. To co tutaj opiszę to wiedza z pierwszej ręki. Mój starszy synek cierpiał na to, a my razem z nim. Próbowaliśmy wielu metod i odwiedziliśmy kilku lekarzy. Napiszę o tych przejściach i o skuteczności tych metod. Mam nadzieję, że pomogę tym samym rodzicom dzieci z moczeniem nocnym. Historia jest z happy endem - mój synek, który teraz ma prawie 7 lat ma już "suche noce" od paru miesięcy. Chcę, żeby moja historia dała Wam nadzieję i wiedzę o tym trudnym temacie. napisał/a: ~Jarek P." 2009-09-10 22:43 Kurcze, niby wszystko już na ten temat na grupie było, ale jednak... Wyjątek ma w tej chwili lat 2 i 8 miesięcy i własnie poszedł do przedszkola. Odpieluchowany był w sumie miesiąc wcześniej, ale za to był to wielki sukces, bo wczesniej długo indoktrynowany, że powinien wołać, że do przedszkola nie przyjmą go w pieluszce, że tylko małe dzidziusie, wiadomo. W rezultacie, w momencie kiedy nadszedł TEN DZIEŃ (urlop spędzany na działce moich rodziców, gdzie można było go puścić boso i w samych majtach), w zasadzie w przeciągu jednego czy dwóch dni przestawił się na dziecko, które oczywiście czasem się zapomniało, ale generalnie wołało o swoich potrzebach, wręcz aż za często (o siusiu potrafił wołać co godzinę, za każdym razem wysikując po kilka kropli). I tak to sobie trwało aż do czasu pójścia do przedszkola. Wyjątek jest jedynakiem, od innych dzieci stroni, a wręcz się ich boi, co prawda w przedszkolu się jakoś odnajduje, ale pójście tam było dla niego wielkim stresem. Rezultat jest taki, że po pierwsze w przedszkolu nie załatwia się wcale, wstrzymując aż do czasu odebrania i doprowadzenia do domu (przedszkolanki uczulone na ten problem usiłowały go nawet wysadzać na kibelek, ale mówią, że protestował i nie chciał), w domu natomiast kompletnie się uwstecznił, nie woła że chce na nocnik wcale, leje w gacie, o twardszych potrzebach nie wspominając. W dodatku mamy nieodparte wrażenie, że robi to specjalnie (zwraca na siebie uwagę? Chce w ten sposób zrobić na powrót nynanego dzidziusia, który jest cały czas z mamą i nie chodzi do przedszkola?), bo pytany, czy chce siku, na ogół twierdzi, że nie, po czym za chwilę potrafi lejnąć po nogach. Póki co usiłujemy to przeczekać, po prostu go co pół godziny ktoś pyta, czy nie chce na nocnik (czasem zdarza się odpowiedź twierdząca), a jeśli czas od ostatniego sikania jest zbyt długi, jest na ten nocnik sadzany czy chce czy nie chce (nie, nie siłą, to tylko kwestia zignorowania zaprzeczeń i zaprowadzenia do łazienki, dalej już jest samoobsługowo). Na dniach integracyjnych oglądał przedszkolne kible bez problemu, korzystać nie chciał, ale siedział na tronie (w spodniach i wtedy jeszcze w pielusze), niemniej dziś przedszkolanka mówiła żonie, że zaobserwowała, jak Wyjątek drzwi od przedszkolnej łazienki obchodzi łukiem, więc może jednak jakaś obawa? Wypytywany o to konsekwentnie zmienia temat, zresztą pytany, czy w przedszkolu siusiał, też zawsze twierdzi, że tak. Po pierwszym dniu samodzielnie spędzonym w przedszkolu przedszkolanka mówiła, że zawołął siku i że z jej pomocą zrobił bez problemu, ale obecnie nam twierdzi, że on nie robił tam nigdy. To sprzeczne, wiem, ale myślę, że wtedy, pierwszego dnia, ona jeszcze nie rozróżniała dzieci i albo go z kimś pomyliła, albo udzieliła nam na nasze pytanie odpowiedzi "oczekiwanej" dla własnego świętego spokoju. Moje pytania: - coś z tym da się zrobić aktywnie, czy jedynie można zaciskając zęby ścierać podłogę, prać gacie i przeczekiwać, aż się tam zadomowi na tyle, że zacznie i z kibla korzystać? - obecnie, w ramach dodatkowych bodźców przekonujących, ma embargo na swoje ulubione płyty DVD z bajkami ("włączymy bajkę w nagrodę, jak choć raz sam zawołasz, że chcesz na nocnik"), czy to słuszna polityka, czy tylko pogłębianie stresu? Pewnie to drugie, ale kurcze, nie możemy się oprzeć wrażeniu, że sikanie w majty w domu odbywa się specjalnie, na pokaz, a to trudno zostawić bez reakcji. J. napisał/a: ~MONI| 2009-09-11 08:37 Użytkownik "Jarek P." napisał w wiadomości > Kurcze, niby wszystko już na ten temat na grupie było, ale jednak... > > Wyjątek ma w tej chwili lat 2 i 8 miesięcy i własnie poszedł do > przedszkola. Odpieluchowany był w sumie miesiąc wcześniej, ale za to był > to wielki sukces, bo wczesniej długo indoktrynowany, że powinien wołać, że > do przedszkola nie przyjmą go w pieluszce, że tylko małe dzidziusie, > wiadomo. W rezultacie, w momencie kiedy nadszedł TEN DZIEŃ (urlop spędzany > na działce moich rodziców, gdzie można było go puścić boso i w samych > majtach), w zasadzie w przeciągu jednego czy dwóch dni przestawił się na > dziecko, które oczywiście czasem się zapomniało, ale generalnie wołało o > swoich potrzebach, wręcz aż za często (o siusiu potrafił wołać co godzinę, > za każdym razem wysikując po kilka kropli). > > > I tak to sobie trwało aż do czasu pójścia do przedszkola. >............ > > Moje pytania: > - coś z tym da się zrobić aktywnie, czy jedynie można zaciskając zęby > ścierać podłogę, prać gacie i przeczekiwać, aż się tam zadomowi na tyle, > że zacznie i z kibla korzystać? > - obecnie, w ramach dodatkowych bodźców przekonujących, ma embargo na > swoje ulubione płyty DVD z bajkami ("włączymy bajkę w nagrodę, jak choć > raz sam zawołasz, że chcesz na nocnik"), czy to słuszna polityka, czy > tylko pogłębianie stresu? Pewnie to drugie, ale kurcze, nie możemy się > oprzeć wrażeniu, że sikanie w majty w domu odbywa się specjalnie, na > pokaz, a to trudno zostawić bez reakcji. > > J. każde dziecko jest inne i ten czas zanim zupełnie zdecyduje się na nocnik róznie trwa, poza tym przedszkole to duzy stres i tyle nowego, uwstecznienie w kwestiach nocnikowych jest bardzo częste. Zamiast karać, lepszym sposobem jest wymyslanie sposobów aby pozytywnie wzmocnić to załatwianie sie do nocnika. Sam zauważyłeś że sika w majty na pokaz, staraj sie tego nie zauważać a raczej nie reagować jakoś emocjonalnie w obecności dziecka, jak załatwi się do nocnika wtedy okazujcie swoje emocje/radość. Lepiej załozyć że generalnie cały czas dzieci motywuje do działnia uwaga/emocje rodzica, a czy to jest radość za sikanie w nocnik, czy złość za sikanie w majty nie ma to znaczenia - grunt że czuje sie zauważone. Z tego co zaobserwowałam na tamtym etapie u moich dziewczyn - jak rodzic zupełnie nie reaguje ani pozytywnie ani negatywnie, nie ma co sobie danym tematem głowy zawracać. Praca, działanie, uwaga dziecka jest tam gdzie są emocje. I to od ciebie zalezy jakie emocje będzie dziecko obserwować i w jakich okolicznościach, nad czym bedzie bardziej pracować. Pozdrawiam Monika napisał/a: ~krys 2009-09-11 09:35 "Jarek P." wrote: > - coś z tym da się zrobić aktywnie, czy jedynie można zaciskając > zęby ścierać podłogę, prać gacie i przeczekiwać, aż się tam zadomowi > na tyle, że zacznie i z kibla korzystać? > - obecnie, w ramach dodatkowych bodźców przekonujących, ma embargo > na swoje ulubione płyty DVD z bajkami ("włączymy bajkę w nagrodę, > jak choć raz sam zawołasz, że chcesz na nocnik"), czy to słuszna > polityka, czy tylko pogłębianie stresu? Pewnie to drugie, ale > kurcze, nie możemy się oprzeć wrażeniu, że sikanie w majty w domu > odbywa się specjalnie, na pokaz, a to trudno zostawić bez reakcji. Moim skromnym zdaniem, opartym na doświadczeniu zaparć nawykowych, moglibyście sprobować podejść do problemu odwrotnie. Pogadać z Wyjątkiem, pomóc mu określić powód jego stresu (Wiem, że jest ci trudno odnaleźć się w przedszkolu, że nie podoba ci się, że nie jesteś ciągle z mamą, że co tam jeszcze podejrzewacie go jest ciężko, kiedy zmienia pracę, otoczenie, ja - rodzic, też się denerwuję, kiedy idę w nowe, nieznane miejsce. I pewnie jest ci niewygodnie w posikanych majtach, etc.) Po takiej rozmowie sprobujcie zmienić taktykę - nie zwracać uwagi na to, że się posikał, zapytać raz na jakiś czas, czy nie chce skorzystać z kibelka, po czym nie robiąc problemu przebrać bez słowa w suche, posprzątać. Poczekać. Ucieszyć się niezmiernie, jak zrobi tam, gdzie trzeba. Ja bym absolutnie nie uzależniała bajki od sikania, bo wydaje mi się, ze on nie do końca panuje nad tym sikaniem - bo rządzi nim stres. Ewentualnie można zapytać, czy chce być znów małym dzidziusiem, który do przedszkola chodzi w pampersach. Justyna napisał/a: ~Maciek 2009-09-11 09:39 Jarek P. pisze: > - coś z tym da się zrobić aktywnie, czy jedynie można zaciskając > zęby ścierać podłogę, prać gacie i przeczekiwać, aż się tam zadomowi > na tyle, że zacznie i z kibla korzystać? A zastanawiałeś się co będzie, jak się nie zadomowi? Bo jakby nie patrzeć on nie ma nawet 3 lat i może się okazać, że jest za mały na przedszkole. > - obecnie, w ramach dodatkowych bodźców przekonujących, ma embargo > na swoje ulubione płyty DVD z bajkami ("włączymy bajkę w nagrodę, > jak choć raz sam zawołasz, że chcesz na nocnik"), czy to słuszna > polityka, czy tylko pogłębianie stresu? Pewnie to drugie, ale > kurcze, nie możemy się oprzeć wrażeniu, że sikanie w majty w domu > odbywa się specjalnie, na pokaz, a to trudno zostawić bez reakcji. Według mnie to zupełnie bez sensu. To co Ty odbierasz jako złośliwość może być jego reakcją na stres, reakcją obronną itp, w każdym razie działaniem nie zamierzonym. Karanie za to ma mniej więcej taki sens jak klapsanie za to, że przeziębiony dzieciak kicha. -- Pozdrawiam Maciek napisał/a: ~Maciek 2009-09-11 09:44 krys pisze: > Moim skromnym zdaniem, opartym na doświadczeniu zaparć nawykowych, > moglibyście sprobować podejść do problemu odwrotnie. Pogadać z Wyjątkiem, > pomóc mu określić powód jego stresu (Wiem, że jest ci trudno odnaleźć się w > przedszkolu, że nie podoba ci się, że nie jesteś ciągle z mamą, że co tam > jeszcze podejrzewacie go uwsteczniło. Tylko weź pod uwagę, że Wyjątek nie ma jeszcze 3 lat, a biorąc pod uwagę fakt, że dopiero niedawno się odpieluchował, nie można chyba zakładać, że jest jakoś wyjątkowo "do przodu" (bez obrazy), więc takie dyskusje (które pewnie rodzice już prowadzą) mogą mieć mizerny skutek. -- Pozdrawiam Maciek napisał/a: ~Jarek P." 2009-09-11 09:51 "krys" wrote in message > Moim skromnym zdaniem, opartym na doświadczeniu zaparć nawykowych, > moglibyście sprobować podejść do problemu odwrotnie. Pogadać z Wyjątkiem, > pomóc mu określić powód jego stresu (Wiem, że jest ci trudno odnaleźć się > w > przedszkolu, że nie podoba ci się, że nie jesteś ciągle z mamą, że co tam > jeszcze podejrzewacie go jest ciężko, kiedy zmienia > pracę, otoczenie, ja - rodzic, też się denerwuję, kiedy idę w nowe, > nieznane > miejsce. I pewnie jest ci niewygodnie w posikanych majtach, etc.) Oj takich rozmów było już wiele, on wszystko rozumie (tak twierdzi przynajmniej), nawe sam z siebie potrafi deklarować, że będzie w przedszkolu prosił panią o pomoc przy siusianiu. Pytany zaś o to, dlaczego w przedszkolu nie siusia, zawsze natychmiast zmienia temat na inny i nie daje się naprowadzić na tamten spowrotem, po prostu problem ignoruje. tak, wiem, to dowód na to, że jest to dla niego jakiś stres. Po takiej > rozmowie sprobujcie zmienić taktykę - nie zwracać uwagi na to, że się > posikał, zapytać raz na jakiś czas, czy nie chce skorzystać z kibelka, po > czym nie robiąc problemu przebrać bez słowa w suche, posprzątać. Poczekać. > Ucieszyć się niezmiernie, jak zrobi tam, gdzie trzeba. Ja bym absolutnie > nie > uzależniała bajki od sikania, bo wydaje mi się, ze on nie do końca panuje > nad tym sikaniem - bo rządzi nim stres. OK, tak spróbujemy. > Ewentualnie można zapytać, czy chce > być znów małym dzidziusiem, który do przedszkola chodzi w pampersach. Pytałem go osobiście, czy chce być znów małym dzidziusiem, co sika w pieluszkę. Odpowiedział, że tak. I nie chce urosnąć i być duży? Nie! Ale jak nie urośnie, to nie zrobi prawa jazdy i nie będzie jeździł samochodem (obecne Marzenie Życia Wyjątka). Odpowiedź: "byliśmy wczoraj na działce?" J. napisał/a: ~krys 2009-09-11 09:52 Maciek wrote: > krys pisze: >> Moim skromnym zdaniem, opartym na doświadczeniu zaparć nawykowych, >> moglibyście sprobować podejść do problemu odwrotnie. Pogadać z Wyjątkiem, >> pomóc mu określić powód jego stresu (Wiem, że jest ci trudno odnaleźć się >> w przedszkolu, że nie podoba ci się, że nie jesteś ciągle z mamą, że co >> tam jeszcze podejrzewacie go uwsteczniło. > Tylko weź pod uwagę, że Wyjątek nie ma jeszcze 3 lat, a biorąc pod uwagę > fakt, że dopiero niedawno się odpieluchował, nie można chyba zakładać, > że jest jakoś wyjątkowo "do przodu" (bez obrazy), więc takie dyskusje > (które pewnie rodzice już prowadzą) mogą mieć mizerny skutek. Wiem, że nie ma trzech lat. Nie chodzi mi o dyskusje, tylko raczej o "połączenie się w bólu" - znaczy danie dziecku sygnału, że wiem, że coś jest nie tak. I nazwanie jego stanu/problemu. Mojemu zbuntowanemu dwulatkowi pomagało spostrzeżenie: "widzę, że jesteś wściekły i nie umiesz sobie z tym poradzić", wiec zakładam, że Wyjątkowi też może pomóc. Justyna > napisał/a: ~Marchewka" 2009-09-11 10:16 Użytkownik "Jarek P." napisał w wiadomości > po prostu problem ignoruje. tak, wiem, to dowód na to, że jest to dla > niego jakiś stres. Moze w tym przedszkolnym kibelku sie cos wydarzylo, co go zrazilo? Nikt tego nie widzial, wiec trudno sie zorientowac. Moj (2,5 roku) jakis czas temu sam w domu zadeklarowal (wskazal, bo nie gada), ze chce do kibelka sie zalatwic. Pobieglam po podstawke, sadzam, a podstawka (nieco za mala, jak sie okazalo) zaczela sie chybotac. Mlody sie wystraszyl i bylo po balu. Teraz znowu go namawiamy na kibelek. Bez sukcesow. Ale lubi podgladac, jak inni sie realizuja w tym temacie, siostrze nawet papier podaje. Moze po prostu sie wyluzujcie. Przedszkole to ogromny stres i regres w zakresie wczesniej nabytych umiejetnosci to nic niezwyklego. Dajcie mu czas i nie zwracajcie uwagi, ze sie zasikuje. Zadnych komentarzy, aluzji, wzdychania, min itp. Po prostu wziac mopa/scierke i posprzatac, przebrac, umyc. Z zapewnieniem, ze nastepnym razem sie uda do nocnika - upewniec mlodego, ze sobie poradzi. Wzbudza to w maluchu przekonanie, ze sie w niego wierzy. Wtedy moze zacznie dostrzegac, ze jest juz wiekszy - dojrzalszy. Wiem, ze to latwo powiedziec, bo przerobilam juz jedno odpieluchowanie z corcia i bylo to wkurzajace, jak wstawala z nocnika i chwile pozniej byla zasikana. Pomogla nam w nocnikowaniu video-rymowanka, ktora mi na komorke przeslal ukochany wujek corci. W kolko musialam jej to puszczac. > Pytałem go osobiście, czy chce być znów małym dzidziusiem, co sika w > pieluszkę. Odpowiedział, że tak. I nie chce urosnąć i być duży? Nie! Lepiej nie mowcie mu o tym. On jest w takim momencie zycia, ze chcialby sie cofnac do okresu, gdy byl malutki, z mama, kiedy bylo bezpiecznie. Nie rozumie i nie czuje tego, ze jest wiekszy. Dla niego jest to przytlaczajace. Ma pewnie w przedszkolu jakies obowiazki i nie radzi sobie w tym nowym swiatem. Dajcie mu jeszcze czas. Ja tez chcialam odpieluchowac mlodego od nast. tygodnia. Ale widze, ze jest mu jeszcze ciezko w nowej przedszkolnej sytuacji, wiec jednak kupilam wczoraj kolejna mega-pake pampersow. Iwona napisał/a: ~złośliwa" 2009-09-11 10:21 Użytkownik "Jarek P." napisał | [...]czy jedynie można zaciskając | zęby ścierać podłogę, prać gacie i przeczekiwać, aż się tam zadomowi | na tyle, że zacznie i z kibla korzystać? | ja bym poczekała - w końcu to nowe środowisko, nowe przeżycia, wrażenia, masa stresów ( bo jednak rozłąka z rodzicami ). Dzieci się czasami uwsteczniają, te które do tej pory jadły pięknie nożem i widelcem zaczynają machać li jedynie łychą, te pięknie mówiące przychodzą z przedszkola i seplenią ( bo koleżanka sepleni ). Różnie bywa. Zacznij się martwić jak stan się będzie utrzymywał przez kolejne miesiące. Ot i wszystko. | - obecnie, w ramach dodatkowych bodźców przekonujących, ma embargo | na swoje ulubione płyty DVD z bajkami ("włączymy bajkę w nagrodę, | jak choć raz sam zawołasz, że chcesz na nocnik"), czy to słuszna | polityka, czy tylko pogłębianie stresu? | zdecydowanie nie ułatwiacie mu tego, nie dość że w przedszkolu presja na szczanie to jeszcze w domu embargo na filmy. Sadyści ! o. | Pewnie to drugie, ale | kurcze, nie możemy się oprzeć wrażeniu, że sikanie w majty w domu | odbywa się specjalnie, na pokaz, a to trudno zostawić bez reakcji. | pewnie i tak, testuje Was - zamiast kar i pogadanek ( uhhh czasami wolałałabym dostać w tyłek niż słuchać tyrady matki ) kupcie paczkę pampersów i po kolejnym takin numerze wytłumaczcie dziecku ze od dziś będzie chodził w pampersie bo macie dość ścierania podłóg, ciągłego przebierania go i mycia. A swoją szosą - sprzątał po sobie ? -- Kasia + Weronika (8-latka - już II klasa) gg 181718 napisał/a: ~eMonika" 2009-09-11 10:26 Użytkownik "Jarek P." napisał w wiadomości > - coś z tym da się zrobić aktywnie, czy jedynie można zaciskając zęby > ścierać podłogę, prać gacie i przeczekiwać, aż się tam zadomowi na tyle, > że zacznie i z kibla korzystać? A jaki jest system nagradzania/karania dzieci w przedszkolu? U nas są serduszka (naklejki) za wzorowe zachowanie. I podobne serduszka mozna dawać w domu (wycina sie z papieru samoprzylepnego). Moze nagradzać go naklejką (np. z samochodem - można kupic mnóstwo naklejek za pare zł) za każde ładne samodzielne siku/kupę? Maluchy uwielbiaja naklejki, zwłąszcza jeśli moga je nosić jak medal. A za np. 10 uzbieranych naklejek (ale wtedy trzeba zanzaczac serduszkami w duzej tabelce, wywieszonej np. w łązience, np czerwone serca OK/ czarne chmury źle) bedzie duza nagroda: kolorowanka z samochodzikami. A np. nawet mały resorak, jeśli np. 3 dni będzie bez posikania). Ustalcie zasady i konsekwentnei realizujcie program lojalnosciowy pamiętajac, ze 3 dni to bardzo długo dla malucha, wiec zaczynajcie od małych kroków. Jak uzbiera na pierwszą kolorowankę/ksiażeczkę, to czując ją w rączkach, bedzie miał lepsza motywację, żeby zbierac punkty na resoraka/kredki z samochodzikami/balonik z helem. Podobną metodę wzmocnienia pozytywnych zachowań zaleca Superniania, ale nieskromnei przyznam, ze zanim jeszce w ogóle była superniania w tv, z powodzeniem stosowałam u synka tabelę nagród (za siku/samodzielne zasypianie/przesypianie nocy w swoim łóżku itp), każda kategoria miała osobna rubryke. I na pewno było to u niego, gdy zdecydowanie nei miał jeszcze 3 lat, jakos tak między 2 a 3 (dokłądnei nei pamietam bo to było jakieś 5-6 lat temu). Z Siostrzyczką (jest w wieku Wyjątka) szło nam wolniej, bo uparta bestia, ale też już daaaawno odpieluchowana, także w nocy. Powodzenia, M. napisał/a: ~Stalker 2009-09-11 10:27 Marchewka wrote: >> Pytałem go osobiście, czy chce być znów małym dzidziusiem, co sika w >> pieluszkę. Odpowiedział, że tak. I nie chce urosnąć i być duży? Nie! > > Lepiej nie mowcie mu o tym. On jest w takim momencie zycia, ze chcialby > sie cofnac do okresu, gdy byl malutki, z mama, kiedy bylo bezpiecznie. > Nie rozumie i nie czuje tego, ze jest wiekszy. Dla niego jest to > przytlaczajace. Ma pewnie w przedszkolu jakies obowiazki i nie radzi > sobie w tym nowym swiatem. Dajcie mu jeszcze czas. W razie co mogę potwierdzić Stalker napisał/a: ~Stalker 2009-09-11 10:30 Jarek P. wrote: > Pytany zaś o to, > dlaczego w przedszkolu nie siusia, zawsze natychmiast zmienia temat na > inny i nie daje się naprowadzić na tamten spowrotem, po prostu problem > ignoruje. tak, wiem, to dowód na to, że jest to dla niego jakiś stres. To widzę stosuje metodę wyparcia identyczną z tą, którą stosuje mój Antek. Też się za wiele nie dowiesz, bo Antek "nie słyszy" pytań. Wprawdzie on normalnie korzysta z toalety, ale na razie chodzi jeszcze jak urzędnik do roboty i byle do 15:00, a potem fajrant Stalker, tęskni jeszcze 18 miesięcy wzwyż, wtedy zazwyczaj zaczynamy zastanawiać się nad odpieluchowaniem dziecka. Nie jest to proste zadanie, temu też warto poczekać na sprzyjające warunki, ale jakie? Sygnały od dziecka, spokojny tydzień (najlepiej z wolnym od pracy), a nawet pora roku (wiosna i lato). Rodzicu to co najważniejsze to Twój spokój ducha i wytrwałość. Oto nasze rady na odpieluchowanie dziecka. 1/10 Patrz na mnie Rozpoznanie sygnałów... Czy Twoje dziecko pokazuje iż pielucha ciśnie, często ją odciąga od ciała, jest zainteresowany korzystaniem z toalety przez dorosłych, a może unika siusiania? Córka notorycznie drapała się pod pępkiem, widziałam jak odciąga brzeg pieluchy i smutną miną zaznaczała, iż jest to dla niej niewygodne. Marta, mama Ewy Dzieci od zawsze miły otwarte drzwi do łazienki. Zdecydowałam się na to, ze względu, iż za każdym razem kiedy je zamknęłam po chwili moje bliźniaki zaczynały je atakować. Naciskanie klamki i stukanie małymi piąstkami tworzyło muzykę nie do zniesienia. Dzieciaki widziały jak korzystamy z toalety i też dość szybko wyraziły chęć siadania na sedesie, oczywiście na starcie z podkładką. Kasia, mama Franka i Michasia Wygląda na to, że nastał czas na pożegnanie z pieluchą! 2/10 Zadbaj o gadżet Nocnik grający, uśmiechnięty, w kształcie toalety dla dorosłych, a może taki z bohaterami z ulubionej kreskówki? Mojej koleżanki syn ma już 4 lata, a nadal w nocy korzysta ze swojego ulubionego siedziska. Ciekawym wynalazkiem jest pisuar dla chłopców. Mocujemy go na ścianie przyssawkami. Nocniczek musi być ciekawy. Czasem wystarczy odpowiedni kolor. Zachęcamy do wspólnych zakupów z maluchem. 3/10 Liczy się czas Nie musisz poświęcić całego dnia (przynajmniej na początku waszej przygody z pożegnaniem pieluszki). W książce Potty Training Boys the Easy Way: Helping Your Son Learn Quickly – Even if He’s a Late Starter C. Fertleman and S. Cove, autorzy sugerują, aby naukę odpieluchowania zaczynać przez kilka godzin rano i popołudniu (przy czym sadzamy malucha na nocniku co 15 minut). Tak wyglądają pierwsze dwa dni. Jest to dobre rozwiązanie dla rodziców, którzy nie mogą poświęcić całego dnia na naukę nocnika. Przez resztę godzin maluch ponownie nosi pieluchę. Trzeciego dnia (np. w sobotę) przeprowadzamy całodniową sesję bez pieluszki. 4/10 Majtki Pull-up i eko-pieluszka na odpieluchowanie Pieluszki ekologiczne z wyglądu przypominają pieluchomajtki. Zamiast rzepów mają plastikowe zatrzaski. Wielu rodziców stosuje je zamiast tradycyjnych pieluch, mówiąc iż zmniejszają one ilość odparzeń i alergii na skórze dziecka. Do wyboru macie wkłady z bawełny lub bambusa. Warto zaopatrzyć się w specjalne bibułki, które ułatwią późniejsze pranie. Kiedy przyszedł nasz moment na pożegnanie z pieluchą zakupiłam trzy pieluszki ekologiczne wraz z wkładami. Był to grudzień, a ja wykorzystałam mój zaległy urlop. W ciągu dnia mały nosił eko-pieluchę, przy czym średnio co 20 minut proponowałam mu siusiu na nocnik. Mój dwulatek załapał cały proces dość szybko, ale eko-pieluch używałam jeszcze przez 3 miesiące na noc – tak tylko w razie czego. Monia, mama pięciolatka 5/10 Ogranicz picie na noc Pamiętajcie o ograniczeniu napojów przed snem. Jeśli obawiacie się nocnego siusiu warto zakupić ochraniacz na materac. Jest on jednak dość sztywny i może zmniejszać komfort spania (dziecko może się poczuć niczym księżniczka na ziarnku grochu). Jeśłi Wasze dzieci wstają w nocy na siusiu. Warto pamiętać o mini lampce oświetlającej drogę do toalety. Niektóre dzieci zamiast wstawać, w przypadku chęci zrobienia siusiu bardzo się ruszają w łóżku. Zapewne maluch wypił zbyt wiele przed snem. Najlepiej zaprowadzić go do łazienki, a następnego dnia pamiętać o regularnym nawadnianiu w ciągu dnia. Takie sytuacje mogą się zdarzyć nawet rok czy dwa po odpieluchowaniu. 6/10 Książka o siusiu i nocniku Lektura z nocniczkiem W księgarni znajdziecie sporo tytułów powiązanych z tematem nocnika. Może to być książka Nocnik nad nocnikami, A. Frankel. Fanów przygód Basi zainteresuje: Basia, Franek i pielucha, Z. Staneckiej. 7/10 Siusiu Bye! Bye! Na kilku stronach anglojęzycznych mamy piszą o nagradzaniu dzieci mini słodyczami. Mogą to być kolorowe drażetki, orzeszki, rodzynki. Drogie mamy Wy znacie swoje dzieci najlepiej, to od Was zależy czy nagrodzicie siusiu w nocniku buziakiem, okrzykiem, brawami, czy słodyczem. W pewnym wieku na chęć pozbycia się pieluchy działa pewien rodzaj motywacji wewnętrznej dziecka - "chcę i już!" Na Jaśka działały gromkie brawa i wszelkie komplementy. Nawet nie wpadłam na inny pomysł nagradznia jego sukcesu, czyli pożegnania z pieluchą. Zabiegana Mama 8/10 Salonik z toaletą Dobrze, jeśli trasa do nocnika jest dość prostą drogą i nie przypomina labiryntu. Aby reagować szybko i regularnie, często nasz nowy gadżet lokujemy w... pokoju gościnnym. Czy, aby to dobry wybór? Według niektórych opinii warto postawić nocnik w miejscu, w którym dziecko czuje się najbardziej swobodnie. Nieraz widzę po moich starszych dzieciach, że podczas zabawy zapominają o siusianiu. Nagle niczym maratończyk, zrywają się z podłogi i biegną do łazienki. Tak też nocniczek w okolicy miejscu zabaw malucha, może być jednak dobrym pomysłem, będzie mu przypominał o potrzebie zrobienia siusiu, a dodatkowo dziecko nie będzie „tracić czasu zabawy” na dojście do toalety. Jeśli w waszym domu jest sporo domowników i jedna łazienka, to opcja postawienia nocnika w toalecie nie będzie dobrym pomysłem! 9/10 Niemowle bez pieluchy Odpieluchowanie kilkumiesięczniaka jest to dość kontrowersyjne. Nawet Brazelton stwierdził, iż rozpoczynanie procesu odpieluchowania przed 18 miesiącem życia dziecka może mieć wiele negatywnych skutków. Jednym z argumentów, którym posługują się zwolennicy tak wczesnego odpieluchowania jest redukcja zużycia pieluch (jako argument proekologiczny i ekonomiczny). Ingrid Bauer opierając się na swoich obserwacjach napisała książkę Diaper Free: The Hentle Wisdom of Natural Infant Hygene. Kluczami do treningu są : kontrola czasu, obserwacja, intuicja. Jeśli chcielibyście dowiedzieć się więcej na ten temat, to warto wyszukać hasła: Elimination Communication/Natural Infant Hygiene . 10/10 A kupka? No tak.. Odpieluchowanie nie kończy się na siusianiu. Dotychczas dziecko robiło kupkę w różnistych pozycjach, aż tu nagle trzeba usiąść. Maluch może się bać, może też zacząć unikać opróżniania. Jest to bardziej intymny proces niż siusianie. Dzieci mogą wynajdować swoje ulubione, odosobnione miejsce: np. kącik za kanapą. Z łatwością córka zaczęła siusiać do nocnika. Niestety pojawiły się kilkudniowe zaparcia. W oczach mojego dziecka widziałam strach i chęć zatrzymania kupki. Rozwiązaniem było zakładanie pieluchomajtek w momencie kiedy sygnalizowała, iż zbliża się ten moment. Biegała w kółko, wygięta w lędźwiach i za wszelką cenę, chciała uniknąć wypróżnienia. Starałam się ją uspokoić, po czym zakładałam pielucho-majtki. Trwało to może miesiąc, potem bez stresu zaczęła załatwiać się do nocniczka. Kasia, mama Leny Znowu może się przydać kupkowa literatura. Nas ujęła książka Tarō Gomi, Everyone Poops wydana ponad 40 lat temu w Japonii. Data modyfikacji: 20 września 2019 Polecamy Więcej z działu: Porady Warto zobaczyć

bajki o siusianiu na nocnik