Każdy, kto rozpoznaje którąś z zaginionych osób i wie, gdzie może przebywać, proszony jest o kontakt pod nr tel. (22) 654 70 70 lub 116 000 lub e-mailem: itaka@zaginieni.pl. Zaginione Zaginieni na Pomorzu Zachodnim. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie. Osoby zaginione w województwie zachodniopomorskim 16.09.23. GDZIE JEST ZAGINIONY 27 -LETNI KRZYSZTOF ORŁOWSKI. ️Kochani pomimo upływu czasu jest wiele osób które nadal są zaginieni. Z Waszą pomocą wierzymy, że Liczba zaginięć bez słuchu zwiększyła się w momencie, kiedy zmodernizowano w kodeksach kwestię włóczęgostwa i dodano zapis o karaniu za natarczywe żebractwo. Dopóki więc ktoś nie żebrał, władze się nim nie interesowały. Obecnie jak widać nawet w czasach globalnej komunikacji da się zniknąć bez śladu. 0. Pozytywną informacją, którą warto odnotować jest coraz niższa liczba zaginięć. Jeszcze w 2015 roku doszło do ponad 20 000 zdarzeń, gdzie policja przyjęła zgłoszenie o zaginionej osobie. W 2018 roku tych zgłoszeń było już 18 000. Choć liczba sukcesywnie spada, to niestety nadal niespodziewane zaginięcia są problemem. letak tombol manual tv led sharp aquos. Nie dają znaku życia od kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu lat. Nie zostali uznani za zmarłych, bo rodziny wierzą w ich powrót. Tysiące osób, które formalnie są, choć ich nie ma. Gdański ZUS od lat wykazuje go w rejestrze uprawnionych do renty. Na jego fundusz społeczny regularnie wpływają składki: w imieniu Władysława Stańczyka (nazwisko zmienione), który w 1996 r. nie wrócił z pracy, wpłaca je co kwartał żona. Adam Śliwczyński z Trzebiechowa wciąż figuruje w księgach hipotecznych jako właściciel działki. Oficjalnie płaci za nią co roku podatek rolny. W rzeczywistości uiszcza go za niego brat – bo Adam zaginął jesienią 1972 r. Nazwisko Joanny Tomczak jest na listach wyborców w kolejnych wyborach parlamentarnych i samorządowych. W głosowaniu nigdy jednak nie wzięła udziału. Do pełnoletniości brakowało dwóch miesięcy, gdy latem 1991 r. wyszła na dyskotekę i nie wróciła. W Polsce co roku zgłaszanych jest kilkanaście tysięcy przypadków zaginięć. W ostatnich dziesięciu latach było ich łącznie prawie 164 tys. To tak, jakby pod ziemię zapadło się spore miasto. Większość zaginionych odnajduje się w ciągu kilku dni czy miesięcy: dzieci, które zgubiły się rodzicom; nastolatki, które chciały wyrwać się spod rodzicielskich skrzydeł; staruszkowie, którzy zapomnieli drogi do domu. Część zaginięć znajduje tragiczne wyjaśnienie. – To przynajmniej jest jakaś wiadomość – mówi Stefania Tomczak, matka Joanny. Niedawno w telewizji córka marynarza, który zatonął w morzu wraz ze swoją barką, zwierzała się, że nigdy nie przypuszczała, iż będzie mieć takie marzenie: pochować ojca. Stefania Tomczak – jakkolwiek by to brzmiało – jej zazdrości: córka marynarza przynajmniej ma pewność, co stało się z ojcem. Anna Dziurka, psycholog z Fundacji Itaka, zajmującej się poszukiwaniami zaginionych i pomagającej ich rodzinom, tłumaczy: – Przeżycie żałoby przynosi rodzinie ulgę. Rodziny zaginionych latami balansują między nadzieją i poczuciem straty. To taka wiecznie niedomknięta żałoba. Formalnie zawsze żywy? Na szczęście niewyjaśnionych historii jest coraz mniej. Na przełomie lat 80. i 90. policja przyjmowała rocznie ok. 10 tys. zgłoszeń o zaginięciu. W statystyce pozostawało 700–800 nierozwikłanych spraw. Dekadę później – gdy w Polsce padały rekordy zaginięć (prawie 20 tys. osób rocznie) – bez wieści przepadało niespełna pół tysiąca. W ostatnich latach liczba ta spadała poniżej 300. Mimo to w ostatnim dziesięcioleciu zebrało się blisko 3,5 tys. osób, po których zaginął wszelki ślad. Policja poszukuje intensywnie zaginionych w pierwszych miesiącach po przyjęciu zgłoszenia. Gdy zostaną już sprawdzone miejsca, gdzie zaginiony mógł trafić, przepytane osoby, które mogą coś o nim wiedzieć, a po kraju rozesłane komunikaty o zniknięciu – i mimo to nie udaje się go odnaleźć – akcja traci impet. – Później do sprawy zagląda się, gdy pojawią się nowe okoliczności – zdradza łódzki policjant, który specjalizował się w poszukiwaniach zaginionych. Oficjalnie poszukiwania kończą się po 10 latach, a jeśli zaginiony miał ponad 70 lat, już po 5. Dzieci szuka się do dnia, w którym ukończyłyby 23 lata. Po zakończeniu poszukiwań dane zaginionych jeszcze przez 15 lat przechowywane są w policyjnej ewidencji. – Gdyby nagle znalazła się jakaś osoba, której personaliów nie sposób ustalić, albo jakieś niezidentyfikowane zwłoki, policjanci mogą porównać je z danymi w bazie. Nie dotyczy to jednak zaginionych po siedemdziesiątce, ich dane usuwane są z rejestrów po pięciu latach – opowiada funkcjonariusz. Po zakończeniu poszukiwań każdy, kto ma w tym interes prawny, może wystąpić do sądu o uznanie zaginionego za zmarłego. – Jeśli nikt tego nie zrobi, zaginiony wciąż oficjalnie traktowany jest jako osoba żyjąca. Formalnie może pozostać żywy na zawsze – przyznaje dr Anna Bartoszewicz, prawniczka. Nikt – ani policja, ani resort sprawiedliwości, ani Główny Urząd Statystyczny, zbierający drobiazgowe dane o naszym życiu – nie potrafi podać liczby osób, które choć zostały przed laty usunięte z policyjnych baz poszukiwanych, oficjalnie wciąż żyją – bo figurują w ewidencji ludności, na listach wyborców czy uprawnionych do emerytury. I których bliscy nadal poszukują. – Wielu nigdy nie zdecyduje się, by wystąpić do sądu o uznanie zaginionego członka rodziny za zmarłego – mówi Aleksandra Kiełczewska z Itaki. Choć Fundacja nie może poszukiwać osób, których nie szuka już policja, robi ukłon w stronę rodzin i pozostawia zdjęcia takich bliskich w serwisie Są w nim nawet dane osób, które zaginęły w latach 50. i 60. Papowo Biskupie to niewielkie miasteczko w województwie kujawsko-pomorskim. Wszyscy się znają. Czy w takiej miejscowości można zaginąć bez śladu? Dariusz Grzeja zaginął. Nie wrócił z wiejskiej zabawy w styczniu 1992 r. Policja początkowo zbagatelizowała sprawę: 24-letni chłopak wypije, potem gdzieś zalegnie i wróci po kilku dniach. Na próżno rodzina tłumaczyła, że Darek stroni od alkoholu i zawsze wracał na noc. Rodzina próbowała coś ustalić na własną rękę: złożyła się na detektywa, poszła do jasnowidza. I nic. Rodzeństwo Dariusza, trzej bracia i siostra, w duchu pogodzili się z tym, że musiało mu się coś stać i raczej nie żyje. Ale nie wystąpią o uznanie go za zmarłego. – To tak, jakbyśmy na niego zaocznie wydali wyrok. Zabralibyśmy ostatnią nadzieję matce – mówi Barbara Kobylarz, siostra Dariusza. Nie mają też powodu, by iść z tą sprawą do sądu. – Darek nie miał żony i dzieci. Ma tylko kawałek gruntu. Teraz ziemię obrabia brat, ale oficjalnie wciąż zapisana jest na Darka – tłumaczy siostra. Przyznaje, że czasami nachodzą ją myśli, iż lepiej byłoby sprawę zamknąć: – W urodziny Darka dziwnym trafem spotykamy się przy grobie ojca, który zmarł rok przed jego zaginięciem. Gdyby Darek został uznany za zmarłego, moglibyśmy mu zrobić choć symboliczny nagrobek. Wiele rodzin nie dopuszcza jednak takich myśli. – Nie chcę nawet wyobrażać sobie, co by było, gdyby mój mąż wrócił do domu i okazałoby się, że uznałam go za zmarłego i wystawiłam mu pomnik – mówi pani Sylwia, której mąż zaginął 17 lat temu. Nie chodzi oczywiście o problemy prawne, bo znajomy sędzia wytłumaczył jej, że jeśli uznany za zmarłego mąż by się odnalazł, sąd natychmiast przywróciłby go do życia. Zapewniał, że przypadki sądowego zmartwychwstania zdarzają się rzadko i dotyczą zwykle kompletnie innych sytuacji: kiedy rodzina zaginionego mylnie rozpoznała go w znalezionych przez policję zwłokach. Anna Dziurka z Itaki wylicza inne obawy związane z wystąpieniem do sądu: – Uznanie kogoś za zmarłego wiąże się z wymazaniem jego danych z policyjnej ewidencji. Nawet jeśli później policja dostanie informację o zaginionym, już jej nie sprawdza. Dla wielu rodzin oznacza to przekreślenie nadziei na znalezienie choćby jego ciała. W małych miejscowościach ludzie boją się komentarzy typu: „tak ci się spieszy, żeby pochować Józka?”. Są zaginieni, którzy nigdy nie zostaną uznani za zmarłych z innych powodów. – W niektórych środowiskach to, że ktoś przepadł bez wieści, nie jest powodem do wielkiej rozpaczy. Bo kto ma rozpaczać po zaginięciu alkoholika, który latami bił żonę i dzieci? Po jakimś czasie na wszelki wypadek rodzina zgłosi zaginięcie policji. I na tym koniec. Zwykle tacy zaginieni nie pozostawiają też majątku, który wymagałby postępowania spadkowego, więc po co uznawać ich za zmarłych? – mówi łódzki policjant. Oficjalna wdowa O zaginięciu człowieka powinny zostać powiadomione wszystkie instytucje, z którymi miał w jakikolwiek sposób do czynienia: urząd skarbowy, ZUS, spółdzielnia mieszkaniowa. Rodziny często poprzestają na policji. – Największy problem jest z ZUS. Jeśli to zaginiony utrzymywał rodzinę, po jego zniknięciu wszyscy pozostają bez środków do życia. Dopiero po uznaniu go za zmarłego jego renta czy emerytura może przejść na kogoś z rodziny – wcześniej nie przysługują jej żadne świadczenia. Rodziny nie informują więc ZUS, że bliski zniknął i zaprzyjaźniony listonosz nadal wypłaca im pieniądze. Albo emerytura wpływa na konto – tłumaczy funkcjonariusz. Zaginiony w 1996 r. w Gdańsku Władysław Stańczyk był na rencie, ale dorabiał jako ochroniarz. Gdy nie wrócił z pracy, a poszukiwania nie przyniosły rezultatów, utrzymanie domu i córki spadło na żonę. Jej nadzieje, że mąż się odnajdzie, rozwiał jasnowidz. Postanowiła, że po 10 latach, gdy będzie to już możliwie, wystąpi do sądu o uznanie Władysława za zmarłego. I rzeczywiście: trzy miesiące temu została oficjalnie wdową. Jednak przez cały ten czas regularnie płaciła składkę na ubezpieczenie męża. Kalkulowała, że gdy zostanie uznany za zmarłego, a ona formalnie stanie się wdową, będzie mogła pobierać należną mu emeryturę. Jej własna wynosiła 900 zł, jego – 1300 zł. Płaciła też czynsz za mieszkanie, którego był formalnym właścicielem. Na nią mogło zostać przepisane dopiero po przeprowadzeniu postępowania spadkowego. Małgorzata Turlewicz, prawnik Itaki, ostrzega, że takie działania mogą się skończyć źle: – Niedawno zgłosiła się do nas kobieta, której zaginął mąż. Nie była w stanie utrzymać siebie i dzieci, więc wystąpiła o przyznanie alimentów. Sąd potraktował męża jak innych, którzy opuszczają rodziny i nie chcą łożyć na ich utrzymanie. I alimenty zasądził. Ponieważ męża nie było, wypłacał je Fundusz Alimentacyjny. Gdy na koncie męża zebrała się spora zaległość, komornik zajął jego dom, w którym cały czas mieszkała ta kobieta. Żeby uniknąć eksmisji, musi sama spłacić alimenty, które wcześniej dostała, odsetki i koszty komornicze. Życie w żałobie Rodzina Adama Śliwczyńskiego pewnie nigdy nie zdecydowałaby się sama wystąpić o uznanie go za zmarłego. Gdy skończył 18 lat, zgłosił się na ochotnika do wojska. 26 listopada 1972 r. pojechali na przysięgę. Potem odprowadził ich z kolegą na dworzec. W powrotnej drodze zboczył do lasu za potrzebą. Już nie wrócił. Do dziś szuka go prokuratura i żandarmeria – nie dlatego, że zaginął, ale dlatego, że ciąży na nim podejrzenie o dezercję. Obowiązek służby wojskowej wygasa po ukończeniu przez poborowego 55 roku życia – w przypadku Śliwczyńskiego w 2009 r. Dopiero od tej daty liczyłby się okres przedawnienia przestępstwa dezercji. Do tego czasu prokuratura nie może zamknąć postępowania. Prowadzący sprawę zaczęli więc przekonywać rodzinę, by wystąpiła o uznanie go za zmarłego. Rodzina też miała już dosyć. – Co jakiś czas przychodzili do domu żandarmi, zwykle wtedy, gdy spieszyłam się do pracy. Nie mogłam zostawić matki samej, bo na sam widok wojskowych zaczynała płakać – wspomina Mariola Kuraś, siostra Adama. Wojskowi poradzili, jak uniknąć kosztów sądowych: trzeba zwrócić się do prokuratury cywilnej o uznanie brata za zmarłego. Tak też się stało. O uznanie za zmarłą córki nigdy nie wniosłaby też z własnej woli Stefania Tomczak. Joanna zaginęła w sierpniu 1991 r. Poszła na dyskotekę, a gdy okazało się, że zabawa się nie odbędzie – do znajomych. Wieczorem odprowadzał ją znajomy chłopak. Twierdził, że rozstali się w połowie drogi i Joanna poszła dalej sama. Początkowo policja podejrzewała, że miał związek z zaginięciem, ale nie udało się tego udowodnić. Gdy rok później leśniczy znalazł w lesie czyjeś zwłoki, rodzice Joasi nie uwierzyli, że to może być córka. Ciało pochowano jako NN. Badania genetyczne wykazały jednak z dużym prawdopodobieństwem, że NN to Joasia. Stefania Tomczak, nawet jeśli w duszy wciąż wierzy, że córka żyje i kiedyś się znajdzie, chciałaby pochować znalezione zwłoki w rodzinnym grobie. Ale ich wydania może domagać się dopiero, gdy sąd uzna Joannę za zmarłą. Może wtedy żałoba Stefanii Tomczak się domknie. Więcej o działalności Fundacji Itaka na obejrzyj 01:38 Thor Love and Thunder - The Loop Czy podoba ci się ten film? Artykuł do poprawyTa strona wymaga poprawy! Możesz pomóc Gothicpedii edytując ją!Powód: Brak sekcji "Krok po kroku"; brak różnic w dialogu z Dexterem między G2A a G2NK. Gdzie są zaginieni ludzie? – zadanie główne w Gothic II: Noc Kruka, zlecane Bezimiennemu przez Vatrasa – maga wody z Khorinis. Może również zostać zlecone przez bezimiennych obywateli zapytanych o najnowsze wieści. Krok po kroku[] Porozmawiaj z Vatrasem Udaj się do dzielnicy portowej a następnie porozmawiaj z Laresem Porozmawiaj z następującymi mieszkańcami Khorinis: Thorbenem - zaginął jego czeladnik Elvrich Hakonem - zaginał człowiek o imieniu Joe Bromorem - zaginęła jedna z jego kurtyzanek - Lucia Po rozmowie z Laresem udaj się do Farima a następnie z nim porozmawiaj Dowiedz się gdzie znajduje się zatoczka od Farima lub Cassii Udaj się do zatoczki i porozmawiaj ze Skipem. Od niego dowiesz się że za porwaniem stoi Dexter i gdzie jest jego kryjówka Po odnalezieniu obozu bandytów Dextera porozmawiaj z nim a następnie zabij go Przeczytaj list Dextera z rozkazami od Kruka Wróć do Vatrasa i zdaj mu raport Przebieg zadania[] Znikający mieszkańcy[] Vatras mówi bohaterowi, że ostatnio znikają mieszkańcy miasta. Rozwiązanie tej zagadki jest warunkiem potrzebnym do wstąpienia do Wodnego Kręgu. Mag proponuje na początek rozejrzeć się w porcie, gdyż stamtąd zniknęło najwięcej osób. Dolne miasto[] Bohater może porozmawiać na ten temat z Coragonem, który sugeruje wizytę u Kardifa, właściciela gospody w dzielnicy portowej. Dodatkowo mówi, że Hakon i Thorben mogą coś wiedzieć na ten temat. Hakon mówi o zaginionym człowieku imieniem Joe, który podobno znał sposób na dostanie się do wież strażniczych. Thorben z kolei szuka swojego czeladnika, Elvricha. Bezimienny może również zamienić parę słów na temat zaginionych z Lordem Andre, który nie jest skory do angażowania się w tę sprawę. Dzielnica portowa[] Bohater udaje się do Laresa i pyta go o zaginionych ludzi. Były szkodnik mówi, że pierwszy był William, rybak, który nie wrócił z połowu. Bezimienny udaje się do Farima, kolegi Williama. Ten mówi, że William spotykał się na plaży za miastem w małej zatoczce niedaleko przystani z nieznanymi ludźmi (aby się tam dostać należy płynąć wzdłuż skał zaraz przy wejściu do kanałów). Tę informację można również uzyskać od Cassii, o ile bohater przyłączył się do Gildii Złodziei. Na temat zaginionych można również porozmawiać z Brahimem, Bromorem i Kardifem, gospodarzem portowej tawerny, który da bohaterowi namiar na sprzedawcę ryb Halvora. Ten insynuuje, że ludzie są porywani. Jedna z kurtyzan Nadja również może udzielić paru informacji odnośnie zaginionej Lucii. Skip i Dexter[] Bohater udaje się do wspomnianej zatoczki, gdzie spotyka pirata Skipa, który wie wiele o tym całym procederze. Wilk morski odpowiada na wszystkie pytania Bezimiennego (nie wygada się jednak,gdzie przebywają piraci), równocześnie tłumacząc, że nie wiedział, że bandyci porywają ludzi. W trakcie rozmowy Skip przypomni sobie imię herszta - Dextera oraz poda położenie ich kryjówki na skałach niedaleko farmy Onara. Bohater imię herszta może poznać również, od Corda i od strażnika jaskini Brago. Informowanie Vatrasa[] Bezimienny może przekazywać Magowi Wody informacje o postępach. Jest to możliwe do momentu przeczytania listu. Od liczby uzyskanych poszlak zależy ilość doświadczenia, jaką można otrzymać (maksymalnie 400 punktów doświadczenia): Zaginęło również paru farmerów. - po rozmowie z Akilem i Bengarem (+50). Podobno odpowiedzialni za to są bandyci. - gdy Skip zaznaczy na mapie położenie obozu Dextera lub po rozmowie z Elvrichem (+50). Elvrich - czeladnik Thorbena - powiedział mi, że to właśnie oni transportują porwanych drogą morską. - po rozmowie z Elvrichem (+50). Wydaje się, że zamieszani są w to jacyś piraci, choć nie wiem jeszcze na pewno, jaką odgrywają w tym wszystkim rolę. - po rozmowie z Elvrichem (+50). Uwolniłem Elvricha z łap bandytów. - po powrocie Elvricha do miasta (+50). Bandyci porwali dziewczynę imieniem Lucia. - po rozmowie z Elvrichem o Lucii (+50). Porwana dziewczyna, Lucia, zadawała się później z bandytami. - gdy Bezimienny posiada w ekwipunku List pożegnalny Lucii (+50). Jeśli wcześniej przeczytał list, doda: Jak się wydaje, już z własnej woli. Szajce przewodzi niejaki Dexter i to on odpowiada za porwania. Pamiętam Dextera z kolonii karnej... Pracował wtedy dla innego magnata, Gomeza. - gdy Skip, Cord lub strażnik jaskini Brago zdradzi imię szefa bandytów (+50). Rozwiązanie zagadki[] Bezimienny udaje się do wspomnianego obozu. Na moście zatrzymuje go strażnik, który przepuszcza jedynie osoby, które znają imię herszta bandy. Bohater mówi, że to Dexter i zostaje wpuszczony przed jego oblicze. Były cień jest zaskoczony spotkaniem z Bezimiennym, myślał bowiem, że nie przyszedł on z własnej woli. Dexter przyznaje mu wprost, że to on jest sprawcą tych porwań. Bohater dowiaduje się też, że zrobił to na zlecenie Kruka – byłego magnata z Górniczej Doliny. Bezimienny następnie zabija Dextera i znajduje przy jego zwłokach list od Kruka, w którym wyjaśnia, że potrzeba mu więcej niewolników. Skutkuje to agresją reszty bandytów, lecz na pomoc przychodzi kapitan Greg, który już od jakiegoś czasu szukał przywódcy bandytów z Khorinis i jego metody na przejście do Jarkendaru przez północno-wschodnie góry Khorinis. Powrót do Vatrasa[] Bohater wraca do Vatrasa i pokazuje mu list z rozkazami od Kruka. Mag wody jest zadowolony, gdyż obawiał się, że zagadka pozostanie nierozwiązania. Nadal jednak, zanim zgodzi się przyjąć go do Wodnego Kręgu, nakazuje Bezimiennemu rozmowę z lordem Hagenem, który musi się dowiedzieć o niebezpieczeństwie grożącym wyspie i jej mieszkańcom. Zadanie kończy się wówczas powodzeniem. zapytał(a) o 18:26 Gdzie są zaginieni ludzie? Hej mam problem z zadaniem "Gdzie są zaginieni ludzie?" Gram w gothic'a pierwszy raz i trochę namieszałam. Popytałam ludzi w porcie i w dolnym mieście, zapytałam też przywódczynię w gildi bandytów która kazała mi popłynąć na wybrzeże gdzie jest Skip ale on nie chce mi powiedzieć gdzie jest obóz bandytów. Doszłam do obozowiska bandytów i zabiłam Dextera (popatrzyłam w poradniku jak tam dojść) i zabrałam list ale nie mogę go oddać Vatrasowi. Co mam zrobić żeby to naprawić? Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 21:51 A przeczytałaś list? Bo jest to konieczne żeby pojawiła się opcja dialogowa u Vatrasa. Uważasz, że ktoś się myli? lub W latach 50. XX wieku w statystycznej rodzinie było sześcioro dzieci, w latach 80. - czworo, a dzisiaj jest 2,5 – informują nas billboardy, które od początku lipca pojawiły się w wielu miejscach w całej Polsce. Jest jeszcze dramatyczne pytanie „gdzie są TE dzieci?”. - Tam, gdzie te mieszkania, przedszkola i żłobki – odpowiadają, wywołani przed billboardy młodzi ludzie Wesprzyj nas, aby mieć wybór, alternatywę i dostęp do obiektywnej, wiarygodnej i rzetelnej informacji. BEZ PROPAGANDY ZAPRENUMERUJ E-WYDANIE Zaprenumeruj Komentarze Poczytaj również --> Archiwum Forum lech2x [ Pretorianin ] Gdzie są zaginieni ludzie w gothic 2? [2] Kapitan-Japuzia [ Konsul ] Chodzi ci o Noc Kruka? Bo jak tak to umiem ci powiedzieć Tirane [ Konsul ] Cos mi sie kojarzy, ze niedaleko farmy Onara. Wrzuc moze screena mapki Khorinis to bede Ci mogl doklaniej powiedziec :) EDIT A z reszta sam nie wiem wydaje mi sie, ze chyba cos myle, ale sprawdzic mozesz :p Kapitan-Japuzia [ Konsul ] spoiler startMusisz dojść do obozu bandytów w górach. Przedtem musisz sie dowiedzieć jak nazywa sie ich szef bo inaczej strażnik do obozu i inni bandyci cie zaatakują (a troche ich tam jest) ale z pomocą przyjdzie pirat Greg. Jak wszystkich pokonacie przeszukaj ciało Dextera (ich szef) przeczytaj list i tam będą polecenia od Kruka i dowiesz sie że wiezniowie sa w Jarkendarze. Jeśli to powiesz Vatrasowi to skończysz zadanie aczkolwiek jak dojdziesz do Jarkendaru to bedziesz musial ich uwolnić. Jeśli zaś podasz strażnikowi imie ich szefa będziesz mógł swobodnie do niego pójść ale i tak zakończy sie to potem walką z całym obozem, a Greg też przyjdzie z pomocą :)spoiler stop Kapitan-Japuzia [ Konsul ] Tu masz mapke Kapitan-Japuzia [ Konsul ] A tu z Khorinis lech2x [ Pretorianin ] A dlaczego Saturas powiedział że da mi dopiero klucz(ornamenty) jak Vatras mi będzie ufał? co muszę zrobić? [email protected] [ Centurion ] A przyjeli cię już do wodnego kręgu? Jeżeli nie to pewnie o to chodzi lech2x [ Pretorianin ] a co musze zrobić zeby mnie przyjeli? [11] Kapitan-Japuzia [ Konsul ] Dostaniesz sie do wodnego kręgu jak odnajdziesz ten list o którym ci mówiłem... chyba :/ ja NK przechodziłem niedawno temu bo kupiłem z CDA w tamtym roku... A bez dodatku przeszedłem z 2-3 razy :P Dodatek rzeczywiście jest bardzo fajny bo wyjaśnia zaginięcie Magów Wody i gdzie podziali sie Cienie ze Starego Obozu tacy jak np. Skip, Cavalorn, Fisk i ten łysol co uczył walki kiedyś w SO. lech2x [ Pretorianin ] Byłem tam gdzie ten Dexter jest i nie moglem dextera znalezc!!! Kapitan-Japuzia [ Konsul ] Jest na dole w chacie z tą dużą wieżą przy kominku a jak nie to wejdź na szczyt obu wież. Dla ułatwienia dodam że ma na sobie zbroje cienia z Gothica I. A jak nie grałeś w I to wiedz że jest w czerwonej zbroi (taką samą ma Diego) [14] Filipeusz [ 25 = 13 ] Kapitan_Japuzia ---> Pirat Skip to inna postać niż Skip, który w części pierwszej był cieniem. Twórcom się pomyliło i dali 2 takie same imiona 2 róznym postaciom:) [15] Kapitan-Japuzia [ Konsul ] Filipeusz -> wiem bo wszystkie części znam bardzo dobrze lech2x [ Pretorianin ] Zabiłem Dextera i wstąpiłem do Wodnego Kręgu ale Saturas mówi że dobrze tylko pierw musi dostać wiadomość, zeby dac mi klucz. Co zrobić żeby dostać wiadomość od Vaturasa? KapCioch [ Konsul ] Z tego co widzę jesteś dopiero na początku gry, a to zadanie spełnisz dopiero w jej połowie:P Rób wszystko po kolei a w końcu dojdziesz do momentu gdzie ich znajdziesz:P lech2x [ Pretorianin ] Dobra już udało mi się dostać do Jarkendar, dzieki za pomoc © 2000-2022 GRY-OnLine

gdzie są zaginieni ludzie