Komitet Śledczy Armenii postawił w stan oskarżenia rosyjskiego żołnierza podejrzewanego o zamordowanie sześcioosobowej rodziny w mieście Giumri na zachodzie kraju. Wcześniej strona Rosyjskie wojska rozpoczęły niezapowiedziane manewry w Armenii. Celem ćwiczeń jest sprawdzenie gotowości bojowej stacjonujących tam sił. To nie pierwsze ćwiczenia wojsk rosyjskich w Armenii. W dwóch sąsiadujących ze sobą krajach trwają uliczne protesty przeciw obecnym władzom. Reklama REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund. ArmRosgazprom to monopolista w sektorze dostaw i dystrybucji rosyjskiego gazu na terytorium Armenii przez Gruzję. Rosyjsko-ormiańskie przedsiębiorstwo zostało założone w 1997 roku. Udział Gazpromu w tej spółce wynosi 80 proc., pozostałe 20 proc. udziałów znajdują się w posiadaniu władz Armenii. jl, PAP Były prezydent i premier Armenii Serż Sarkisjan wywodzi się Górskiego Karabachu, w czasie wojny o jego niezależność, w latach 1992-1993 był ministrem obrony nieuznawanej republiki. Podobną drogę przeszedł inny przywódca Górskiego Karabachu Robert Koczarjan, który był prezydentem Armenii przed Sarkisjanem, a obecnie jest jednym z letak tombol manual tv led sharp aquos. Co trzeba ze sobą zabrać, jak wygląda przekraczanie granicy, jak jeździ się po ormiańskich drogach , gdzie szukać noclegów, co zjeść i najważniejsze jak w Armenii poradziły sobie dzieciaki. Dzisiaj przekażemy Wam garść praktycznych informacji o Armenii. 1. Żeby wjechać do Armenii niezbędne jest posiadanie paszportu! Gruzja ma podpisaną umowę z Polską, na podstawie, której my możemy wjechać na jej terytorium na podstawie dowodu osobistego. W Armenii jest inaczej, musimy posiadać paszport. Nie zapomnijcie o tym! 2. Jak wjechać do Armenii wypożyczonym w Gruzji samochodem? Co trzeba zrobić? Przede wszystkim zgłosić ten fakt wypożyczalni, najlepiej ok 5 dni roboczych przed planowaną podróżą. Wypożyczalnia wystawia specjalne dokumenty czyli upoważnienie potwierdzone notarialnie. W naszej wypożyczalni był to koszt 50 Euro. 3. Jak wygląda przekraczanie granicy Gruzja-Armenia? Nie ma się czego obawiać, gdyż wszystko odbywa się tu dość sprawnie. Pogranicznicy sprawdzają paszporty i dokumenty auta. Są sympatyczni, raczej bezproblemowi, nas zapytali w jakim celu udajemy się do Armenii oraz co przewozimy. Chyba mocno rozbawiły ich foteliki dla dzieci. 🙂 Wjeżdżając do Armenii wszyscy mogliśmy zostać w samochodzie, w drodze powrotnej musieliśmy wysiąść i przejść przez bramkę pieszo. Samochodem natomiast przejeżdżał tylko kierowca. Niestety jest dość sporo papierologii. Kierowca udaje się wraz z dokumentami do agencji celnej, tam wypełnianych jest kilka dokumentów. Trzeba też uiścić 10 EURO opłaty za oclenie samochodu. Myślę, że całość zajęło nam jakieś 1 do 2h. ormiańska wioska 4. Pamiętać trzeba, że przed wjazdem do Armenii konieczne jest wykupienie ubezpieczenia. Tuż za bramkami będą Was atakować “naganiacze”. My o konieczności wykupienia ubezpieczenia nie wiedzieliśmy. Szczerze mówiąc myśleliśmy, że to jakaś podpucha, mimo, że przekonywali nas bardzo ekspresyjnie, że bez niego dostaniemy bardzo wysoki mandat. Nie kłamali, sprawdziliśmy tą informację u pograniczników. Okazało się, że rzeczywiście takie ubezpieczenie jest niezbędne. Wykupiliśmy, więc je w budce przy granicy – koszt to ok 30 EURO. Na granicy znajdziecie również punkty operatorów sieci komórkowych. Warto podpisać umowę i zaopatrzyć się w ormiańskie karty pre paid wraz z pakietem minut i internetu. My zdecydowaliśmy się na sieć BEELINE. przy drodze… 5. Ormiańska policja. Naczytaliśmy się, że policja jest mocno skorumpowana. Przekonaliśmy się o tym na własnej skórze, tzn przekonaliśmy się, że nie jest tak do końca, przynajmniej nie było w naszym przypadku. Zostaliśmy zatrzymani za przekroczenie dozwolonej prędkości. Samochód mieliśmy na gruzińskich blachach, a wiadomo Gruzini i Ormianie nie przepadają za sobą. Panowie sprawdzili dokumenty, wyżej wspomniane ubezpieczenie również. Początkowo padła propozycja piszemy mandat to tyle…, nie piszemy tyle… Już wyciągaliśmy pieniążki kiedy jeden z nich się zorientował…. “a wy turyści z Polszy… a ok to jedźcie, jedźcie tylko trochę wolniej. Nie taki diabeł straszny jak go malują. Może mieliśmy szczęście, może to zasługa dzieciaków, które szczerzyły do nich swoje zębiska. Nieważne, nam się udało i ormiańską policję będziemy wspominać bardzo miło. Erywań 6. Drogi w Armenii Drogi nie są złe, są pięknie położone, poza Erywaniem w dużej mierze puste i niezatłoczone. Często podobnie jak w Gruzji przechadzają się po nich krowy. Wydaje nam się, że Ormianie jeżdżą spokojniej od Gruzinów, ale mieliśmy wrażenie, że też dużo mniej pewnie. 7. Gdzie szukać noclegów? My wszystkie noclegi rezerwowaliśmy w Polsce. Na miejscu musieliśmy lekko nasz plan zmodyfikować ze względu na awarię auta. Jeden dzień dłużej zostaliśmy w Gruzji i o jeden dzień skróciliśmy pobyt w Armenii. W Erywaniu wynajęliśmy mieszkanko poprzez portal airbnb, pozostałe 2 noclegi na północy Armenii i na południu za pośrednictwem Był to rodzinny pensjonat w Dilidżanie i mały hotelik w Vayk. widok z okna naszego erywańskiego mieszkanka śniadanko w pensjonacie w Dilijan hotel w Vayk 8. Ormiańskie jedzenie Ormiańska kuchnia jest trochę cięższa niż w Gruzji. Mi osobiście nie posłużyła, przez kilka dni męczyły mnie bóle brzucha. Ale pozostali członkowie rodziny, w tym dzieciaki zajadali wszystko i ich żołądki zniosły to bez problemu. Co warto spróbować? chlebek LAWASZ wypiekany z mąki pszennej DOLMA – mięso z ryżem zawijane w liście winogron, coś na kształt naszych gołąbków dania mięsne – tego w Armenii jest mnóstwo. Najbardziej popularne są: chorowac ( czyli mięso z grilla) i szaszłyki. ISCHAN – endemiczny gatunek pstrąga z jeziora Sewan 9. Armenia z dziećmi. Jak w tych warunkach poradziły sobie nasze dzieciaki? Moim zdaniem bardzo dobrze. Mimo olbrzymiego upału, momentami długiej jazdy i krętych dróg nie narzekały, a humor im dopisywał 🙂 Jak Ormianie reagowali na dzieciaki? Wyśmienicie! Najbardziej zaskoczyli nas właściciela mieszkania w Erywaniu. Sprezentowali im lody, jogurty i słodycze. Maluchy powodowały uśmiech na twarzach nawet tych najbardziej poważnych. 10. Zakupy i ceny Walutą obowiązującą w Armenii jest 1 DRAM (1AMD). 1000 dramów to ok 8 zł. Mieliśmy mały zapas gotówki w postaci dolarów, ale staraliśmy się jak najczęściej płacić kartą. Bez problemu wypłacaliśmy również gotówkę z bankomatów. Ceny produktów spożywczych i dań w restauracjach są porównywalne do tych w Polsce, może trochę mniejsze. Na pewno tańsze są noclegi. No i jeszcze jeden wniosek – Armenia jest zdecydowanie tańsza niż sąsiednia Gruzja. restauracja nad jeziorem Sewan 11. Ormianie – jacy są? Bezpieczeństwo i język Bardzo sympatyczni, bardzo gościnni i przyjaźni. Podczas naszego tygodniowego pobytu nie spotkaliśmy się z żadną niemiłą sytuacją. Chcieli rozmawiać, dopytywali skąd jesteśmy, a Polska kojarzyła im się dobrze. Czuliśmy się też bardzo bezpiecznie. No niestety język angielski w Armenii jeszcze nie jest tak bardzo rozpowszechniony. Warto znać jakiekolwiek podstawy rosyjskiego. Czasami ciężko było się dogadać, czasami wychodziły z tego bardzo zabawne sytuacje. Ale radziliśmy sobie, a to najważniejsze :). To chyba wszystko, co naszym zdaniem jest istotne. Armenia jest naprawdę bardzo przyjazna i ma wiele do zaoferowania. Dodatkowym plusem jest to, że jeszcze nie jest tak turystycznie zatłoczona jak sąsiednia, już bardzo popularna Gruzja. Dlatego spieszcie się!! Jedzenie w Armenii … a Armenia czekała z otwartymi ramionami i suto nakrytym stołem. Jak uczynić Piotrka najszczęśliwszym człowiekiem we wsi, unieszczęśliwiając jednocześnie mnie? Postawić na stole kolację w składzie: świńskie uszy potrawka z głowizny galareta z nóżek makaron w smalcu bimber Ze wszystkich talerzy roznosiło się donośne chrumkanie. Jedna radość. Poza różnorodnością mięs wyciętych z zaskakujących części zwierząt i rozmaitymi rodzajami chleba, główne smaki Armenii to zbyt mocna wódka i zbyt mocna kawa. Co ciekawe, w języku ormiańskim nie istnieje pojęcie „zbyt”. Kawa może być mocna lub bardzo mocna, bez opcji „zbyt mocna”. O jeden z rodzajów chleba, lavash, Ormianie toczą zaciekły bój z Azerami, ponieważ oba narody twierdzą, że to ich symbol i dziedzictwo kulturowe. To samo dotyczy piszczałki zwanej dudukiem oraz granatów. Armenia od 20 lat jest w stanie wojny z Azerbejdżanem, więc naturalnie oba narody nie darzą się miłością, ale mówimy tu o autentycznym wyrywaniu sobie z gardeł dość, jakby nie patrzeć, uniwersalnych symboli narodowych. Nie martw się, Armenio. Azerbejdżan na pewno nie będzie rościł sobie praw do świńskich uszu i galarety z nóżek. Jeżeli podobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło, jeśli polecisz mojego bloga swoim znajomym. Netykieta – co wypada, a czego nie wypada robić w sieci? Seniorzy to całkiem duża grupa użytkowników internetu – nie boimy się już nowych innowacji, wiemy, jak sprawdzić najważniejsze informacje, skądś wziąć przepis, jak komentować posty na Facebooku i porozmawiać przez Skype. Czy jednak na pewno znamy zasady netykiety, czyli internetowego savoir-vivre? Przeczytaj i sprawdź się! Netykieta – co to jest? Zanim przejdziemy do konkretów – czym jest właściwie netykieta? Otóż jest to cały zestaw zasad, którymi powinni kierować się dobrze wychowane i kulturalne osoby – tyle tylko, że nie w rzeczywistości, a w sieci. Poznaj je i sprawdź, czy się do nich stosujesz. Szanuj innych. Obecnie bardzo dużo mówi się o hejcie w internecie. Ludzie piszą w sieci rzeczy, których nigdy w życiu nie odważyliby się powiedzieć komuś w cztery oczy. Nie idź tą drogą, nie bądź hejterem. Zachowuj się tak, jak zachowujesz się w prawdziwym życiu. Publikuj to, co ważne. Nie pisz na swojej tablicy na Facebooku, że właśnie spadł śnieg. Ludzie to wiedzą, mają okna. I wielu z nich uzna, że zaśmiecasz facebookową tablicę niepotrzebnymi treściami. Nie nadużywaj emotikonek. Czyli tych wszystkich minek, które mają zobrazować naszą agresją, radość, złość, zmęczenie, niedowierzanie, chorobę itd. Emotki są naprawdę ok, ale w przyzwoitych ilościach, tj. jedna, maksymalnie dwie. Nie pisz z włączonym caps lockiem. PISANIE WIELKIMI LITERAMI ODBIERANE JEST W INTERNECIE JAKO NIEPRZYJEMNY KRZYK. Warto to zapamiętać – w przeciwnym razie ktoś prędzej czy później zwróci ci uwagę. Pisz zgodnie z zasadami interpunkcji oraz ortografii. Nie chodzi o to, że nagle musisz stać się teraz wybitnym polonistą – pisz tak, aby być zrozumianym przez innych. Chodzi nie tylko o błędy ortograficzne, ale i bardzo irytujące zapominanie o czymś tak istotnym jak… przecinki. Bez nich twoja wypowiedź, nawet najbardziej sensowna, stanie się po prostu niezrozumiałym bełkotem. Nie przywłaszczaj cudzych treści. Nie możesz, ot tak, skopiować sobie zdjęcia ze strony blogerki i wstawić go na swojej stronie albo na swojej tablicy na Facebooku. Takie postępowanie dla wielu użytkowników równe jest kradzieży, a i rzeczywiście może skończyć się w sądzie. Zwroty grzecznościowe pisz wielką literą. Tak, jak w liście czy sms-ach. Pisząc „Ci”, „Tobie”, „Ciebie” itp., używaj wielkich liter. To oznaka szacunku do rozmówcy. Nie zapraszaj do znajomych osób, z którymi żyjesz w oficjalnych stosunkach. Choćby swojego szefa, dentystki czy pani kasjerki z Biedronki. Uznawane jest to za niegrzeczne zachowanie. Do listy znajomych zapraszaj… znajomych. Pisząc maila, napisz konkretny temat. Wysyłanie wiadomości mailowej bez tytułu nie jest zbyt grzeczne – zwłaszcza, gdy chodzi o oficjalne relacje. Użyj zwrotu: „W sprawie reklamacji” albo np. „W sprawie urlopu”. Pisz: „dzień dobry” i „do widzenia”. Dotyczy to przede wszystkim e-maili. Wiadomość bez powitania i pożegnania świadczy o niskiej kulturze nadawcy. A to przecież nie kosztuje wiele wysiłku, prawda? Bez łańcuszków. „Jeśli prześlesz tę wiadomość do 30 osób, spełni się jedno twoje marzenie” – nigdy nie wysyłaj tego typu wiadomości swoim znajomym. Te tzw. „łańcuszki” uznawane są za śmieci, którymi żadna kulturalna osoba nie zaśmieca skrzynek innych ludzi. Nie wrzucaj zdjęć osób trzecich bez ich zezwolenia. Czy wiesz, kogo w znaczącym stopniu dotyczy ten zarzut? Babć! Chętnie chwalą się wnukami i mają ochotę pokazać je całemu światu, ale nie powinny tego robić bez zgody rodziców maluszka. Nieważne, jakie masz z nimi relacje i jaki masz stosunek do obecności w sieci – jeśli oni mówią, że sobie tego nie życzą, to po prostu nie wolno ci tego robić. Nie spojleruj. Jeden z największych grzechów, czyli zdradzanie zakończenia albo ważnego elementu filmu/książki w dyskusji na temat danej produkcji/pozycji. To niegrzeczne, niekulturalne i po prostu zupełnie bezmyślne… a i tak wiele osób czerpie z tego satysfakcję. Netykieta – zachowuj się dokładnie tak, jak w prawdziwym życiu Jeśli nie wiesz, czy coś wypada, czy też nie, zastanów się, czy zachowałbyś/-łabyś się tak w realnym życiu. Na pewno będzie to dla ciebie bardzo cenną wskazówką! Savoir-vivre w Japonii potrafi przysporzyć Europejczykom prawdziwych kłopotów. Jeśli wybierasz się do kraju kwitnącej wiśni, nie musisz już dłużej się zastanawiać się czy nie popełniasz gafy. Poniżej odpowiadam na pytanie: czego nie robić w Japonii?1. Wyciąganie ręki na powitanie Zdawać by się mogło, że to absolutna podstawa kiedy się z kimś witamy. Słusznie, ale nie w Japonii. W kraju Kwitnącej Wiśni należy się ukłonić, ale i tu łatwo popełnić nietakt – ukłon powinien być dostosowany do pozycji społecznej osoby, z którą się witamy!2. Dmuchanie nosa To poważne faux pas, które łatwo popełnić np. w restauracji. Jeśli czujesz, że potrzeba Ci chusteczki, grzeczniej jest już pociągnąć nosem lub po prostu odejść od stołu i udać się do Zostawianie napiwku Poradziliśmy sobie z katarem, ale zostajemy w restauracji. Zjedliśmy już obiad, przyszła pora na uregulowanie rachunku. Chcemy okazać szacunek kelnerowi, więc zostawiamy 10% rachunku jako napiwek. Problem w tym, że kelner może to uznać za obrazę i wcale nie ucieszyć się z dodatkowych pieniędzy. Jeśli jednak zależy nam na wyrażeniu swojego uznania dla sztuki kulinarnej i obsługi w restauracji, możemy powiedzieć „gochisōsama deshita”.4. Wchodzenie w butach do domu Myślę, że dla Polaków nie jest to szczególnie dziwny zwyczaj, sami najczęściej proponujemy zdjęcie butów udając się w gości. Pamiętajmy jednak, że zwyczaj ten jest w Japonii bardzo silnie zakorzeniony. Kiedy pytałem o to swojego japońskiego gospodarza, nie był w stanie dokładnie określić genezy zjawiska, ale z całym przekonaniem stwierdził, że to bardzo Palenie papierosów na ulicy Wystarczy wyjść na ulicę, żeby zrozumieć. Dla odmiany w kawiarniach, nawet gdy nie ma wydzielonych sal dla palaczy, zdarza nam się przesiąknąć dymem tytoniowym. Ot, taki Odkrywanie tatuaży na basenach czy w restauracjach Tatuaż w Japonii ma inną tradycję niż w krajach Europy Zachodniej czy w USA. Kojarzy się z wykluczeniem, marginesem i grupami przestępczymi Yakuzy. Dla Japończyków tatuaże są do tego stopnia nieakceptowalne, że niekiedy obsługa może odmówić nam np. wejścia na basem czy kąpielisko. Warto pamiętać, że tatuaż był w Japonii prawnie zakazany aż do 1948 Jedzenie na ulicy Drożdżówka z kawą czy może hot-dog z colą? W Polsce często mijamy na ulicy wygłodniałych przechodniów, którzy w pośpiechu konsumują przekąski. W Japonii trudno byłoby doszukać się amatorów ulicznego jedzenia, warto o tym pamiętać, zanim otworzymy kupiony chwilę wcześniej serniczek Głośne rozmowy w metrze Gwar, dźwięki muzyki ze słuchawek pracujących z całą mocą, a także szturchanie i kichanie – tak wygląda folklor warszawskiego metra. Jak wygląda japoński folklor? Wagon wypchany mężczyznami w garniturach, którzy zapatrzeni są w swoje telefony. Niektórzy śpią, niektórzy czytają książki, ale rozmowy są rzadkością i zdecydowanie nie utrudniają życia pozostałym Wpychanie się do metra Zanim staniemy przed problemem głośnych rozmów, do metra trzeba w ogóle wejść. Uwaga, bo już tutaj możemy popełnić gafę – po pierwsze nie wpychamy się, spokojnie czekamy na swoją kolej. Pamiętajmy, że jeśli zatłoczenie tego wymaga, to zawsze znajdzie się specjalny pracownik, który pełni funkcję „upychacza” i ponoć robi to z gracją, w białych rękawiczkach. Niestety nie mieliśmy okazji tego Podawaj i odbieraj rzeczy obiema rękami Przyznam, że niekiedy bawiła mnie pieczołowitość i gracja podczas przekazywania przedmiotów między Japończykami. Zanim pracownik poczty wydał mi potwierdzenie zapłaty i resztę, podniósł stosowny kwitek w górę, po czym powoli, ceremonialnie go położył. Potem przyszła pora na resztę, każdy banknot kładł obiema rękami na tacce, prezentując go, jakby w obawie, że oskarżę go o oszustwo. Przy uwzględnieniu pośpiechu, w którym żyje lokalne społeczeństwo, odbieram to jako wyraz niezwykłego może trafiliście tu już po powrocie z Japonii i w panice uznaliście, że popełniliście wszystkie możliwe gafy. Nie martwcie się, mimo że Japończycy mają bardzo rozbudowany wachlarz zachowań, który ściśle definiuje co wolno, a czego nie, to dla turystów starają się być wyrozumiali. Uwierzcie mi, to o czym piszę wyżej to elementy kultury, a nie snobistyczna bufonada. Nikt inny nie jest tak autentyczny w respektowaniu własnych zasad. Japonio, chylę czoła. Armenia to kraj wspaniałych monastyrów, pięknych gór i fantastycznych ludzi Dziś opowiem wiem o tym, co ma najlepszego Armenia. Najstarszy chrześcijański kraj na świecie odwiedziliśmy pierwszy raz w 2017 roku podczas naszego trzytygodniowego wyjazdu na Zakaukazie. Był on końcowym akordem wędrówki, podczas której wcześniej zajrzeliśmy do Gruzji i Abchazji. Za bardzo nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Bardziej popularna turystycznie sąsiadka nieco nas rozczarowała, natomiast Armenia była wielką niewiadomą. Pod koniec lipca tamtego roku, zaraz po 7 rano nasz pociag firmiennyj relacji Batumi-Tbilisi-Erywań wtoczył się na perony stołecznego dworca. W stolicy państwa Erywaniu spędziliśmy tamtego lata pięć dni i bardzo nam się podobało. Wtedy zdecydowałem, że do kraju wina i granatów, jeszcze wrócę. Okazja nadarzyła się w maju zeszłego roku i spędziłem tutaj kolejne sześć dni. W tej notatce opowiem Wam oraz sobie co tu jest fajnego i dlaczego Armenia ciągle i nieustannie tak mi się podoba. Postaram się Was także zachęcić, abyście zwiedzając Kaukaz, jednak nie ograniczali się tylko do Gruzji. Charakterystyka geograficzna Armenii Armenia to kraj w południowej części Zakaukazia, bez dostępu do morza. Graniczy od zachodu z Turcją, od wschodu z Azerbejdżanem, od południa z Iranem a od północy z Gruzją. Kraj ma charakter górzysty, średnia wysokość to aż 1800 m Jedynie 10% jego powierzchni leży poniżej 1000 m Najwyższym szczytem jest wygasły wulkan Aragac, liczący 4090 m Armenia leży w strefie klimatu podzwrotnikowego kontynentalnego. W Erywaniu w czasie wakacji panują 40-stopniowe upały, których sami mogliśmy w lipcu doświadczyć. Chłodniej jest na północy, w okolicach Dilidżanu. Moim zdaniem najlepiej przyjechać do Armenii późną wiosną i wczesnym latem. Kraj wtedy wygląda najpiękniej i krajobrazy zostają jako niezapomniane w pamięci. Trzeba jednak liczyć się wtedy z ulewnymi opadami. Armenia słynie z tego, że została w 301 r. pierwszym chrześcijańskim krajem na świecie. Król Tirydates III, nawrócony przez Grzegorza Oświeciciela, ogłosił wtedy chrześcijaństwo religią narodową. Na 12 lat przed opublikowaniem przez Konstantyna Wielkiego edyktu mediolańskiego, równającego prawa chrześcijan z prawami wierzeń rzymskich. Dumą kraju jest także unikatowy, ormiański alfabet, który powstał w 405 roku naszej ery. Twórcą liczącego 36 liter abecadła, które wyróżniło Armenię, był uczony mnich, Meszrop Masztoc. Ulice jego imienia wszędzie w kraju znajdziecie. Ja w dalszych akapitach tekstu opowiem Wam oraz sobie co ma Armenia najlepszego i co nam się w niej najbardziej podoba. Wpisy praktyczne, o cenach w Armenii, komunikacji w kraju, opisy zwiedzonych przez nas atrakcji są w osobnych notatkach, do których także Was zapraszam. Zaczynamy od tego, z czym Armenia kojarzy mi się najbardziej, czyli od monastyrów. Ormiańskie piękne i wiekowe klasztory, czyli monastyry Klasztor Sewanawank to jeden z najsłynniejszych w Armenii monastyrów Monastyr Hagharcin w maju zeszłego roku Sewanawank raz jeszcze Pierwsze moje skojarzenie w głowie na myśl o Armenii to monastery. Klasztory, klasztory i jeszcze raz klasztory. Armenia szczyci się dziesiątkami klasztorów. Ja zwiedziłem i opisałem następujące: monastyr Geghard, uchodzący za najpiękniejszy kościół w kraju, klasztor Sewanawank niezwykle położony nad jeziorem Sewan oraz symbol kraju Chor Wirap, przepięknie wyglądający na tle świętego Araratu. Podróżując po tym państwie ma się wrażenie, że te wiekowe miejsca kultu, są jego główną atrakcją. Bardzo często położone w pięknych miejscach, u stóp gór, niesamowicie wręcz czasami komponują się z krajobrazem. Moim zdaniem z tych, które ja widziałem, najpiękniejszy jest klasztor Geghard. Jeżeli mamy czas, aby ujrzeć tylko jeden z tych obiektów, to tam warto udać się najbardziej. Klasztor usytuowany jest w niezwykłym otoczeniu, w górnej części wąwozu rzeki Azat, 7 kilometrów na północny wschód od Garni Monastyry południowej Armenii Jedyna część kraju, gdzie jeszcze nie dotarłem, to południowa Armenia. Południowo-wschodnia część kraju daje podobno przedsmak pustynnych krajobrazów sąsiedniego Iranu. Region pokrywają wysokie i suche góry. Najsłynniejsze klasztory w tej części państwa to: monastyr Norawank, klasztor Worotnawank, oraz jeden z najwspanialszych ormiańskich klasztorów – monaster Tatew. Te atrakcje czekają na mnie już w październiku. Te cuda Armenii możemy zwiedzać samodzielnie albo z wycieczkami zorganizowanymi przez agencje turystyczne i hostele. Gdy naszą bazą wypadową jest Erywań, to na własną rękę dotrzemy do Sewanawanu, Chor Wirap, trochę trudniej do Geghard. Informacje, jak to zrobić znajdziecie w naszych wpisach z tych miejsc. Dużo trudniej będzie Wam dotrzeć do Hagharcinu, nie wspominając już o południu kraju. Tutaj wydaje się niezbędne wynajęcie samochodu bądź skorzystanie z oferty jednodniowych wycieczek. Organizują je prawie wszystkie hostele, a także wiele wspomnianych już wcześniej, agencji turystycznych w stolicy kraju. Zwiedzanie niekończących się klasztorów może po pewnym czasie trochę znudzić, ale kilka z nich na pewno trzeba ujrzeć na własne oczy. Teraz udajemy się nad armeńskie morze, czyli nad jezioro Sewan Jezioro Sewan, czyli armeńskie morze Jezioro Sewan w maju zeszłego roku Akwen w lecie wygląda tak Maj nad jeziorem Sewan Armenia nie ma dostępu do morza, ale mieszkańcom kraju i turystom w jakiś sposób zastępuje je Jezioro Sewan. Ja zbiornik podziwiałem dwukrotnie. Pierwszy raz udaliśmy się tutaj z Bartkiem, uciekając od 40-stopniwych upałów z Erywania. Kolejnym razem w maju rok później widziałem akwen wśród zielonych krajobrazów. Zbiornik uchodzi za jedną z największych atrakcji turystycznych Armenii. Położony na wysokości 1916 m zachwyca swym pięknem. Łagodne wzgórza otaczają jego wody, kolor jej zmienia się w zależności od pogody. Potrafi być turkusowy a zaraz potem ciemnogranatowy. Panuje to klimat chłodniejszy niż w stolicy i latem mieszkańcy Erywania uciekają nad jego brzegi przed upałami. Sewan to największe jezioro Zakaukazia i jeden z największych górskich zbiorników wodnych na świecie. Zajmuje ponad 5% powierzchni kraju. Jego długość to 80 km, przeciętna głębokość 75 metrów a w najszerszym miejscu ma 56 kilometrów. Wycieczka pociągiem widmo Co roku na portalach internetowych poświęconych kolei oraz na autentycznym i niesprzedajnym blogu Kolej na Podróż pojawiają się informacje o sezonowym pociągu z Erywania do Szorży przez Sewanawank i jezioro Sewan. My próbowaliśmy złapać ten pociąg widmo, ale odnalezienie stacji kolejowej w Erywaniu, z której miał wyruszać, przekroczyło nasze (wcale niemałe) umiejętności. Więcej informacji na ten temat znajdziecie w artykule u Pana Dariusza (TUTAJ – KLIK). Podróż dla miłośników kolei i pięknych krajobrazów wydaje się bardzo atrakcyjna. Linia kolejowa biegnie przez naprawdę spektakularne okolice, widziałem ją dwukrotnie z marszrutki i przebieg jej jest rzeczywiście piękny. Jako ciekawostkę wyczytaną w przewodnikach powiem Wam, że jezioro Sewan mogło podzielić losy Morza Aralskiego. W 1933 roku Sowieci zdecydowali wykorzystać jego wody do nawadniania upraw oraz zasilania elektrowni. Plany zakładały obniżenie poziomu lustra wody o 55 metrów. Prace rozpoczęto w 1949 roku, ale po kilku latach je przerwano, dzięki czemu Sewan przetrwał. Mimo to dziś lustro wody znajduje się i tak 20 metrów niżej niż poprzednio. Aby zapobiec dalszemu pogłębianiu się tego procesu, przekopano dwa tunele dostarczające wodę z rzek Arpa i Worotan. W 2012 roku ogłoszono, że w ostatnich 10 latach poziom wód w jeziorze wzrósł o prawie 4 metry. Wycieczka nad zbiornik moim zdaniem to jeden z punktów obowiązkowych pobytu w kraju moreli i granatów. Armenia i jej serce, czyli Erywań Erywań to piękne serce Armenii Najmniejsza ze stolic na Zakaukaziu jest też chyba naszą ulubioną. Pierwszy raz do Erywania dotarliśmy w lipcu 2017 roku, międzynarodowym pociągiem pospiesznym relacji Batumi – Erywań. Podróż odbyliśmy w wagonie kupiejnym, pięknie pomalowanym w barwy ormiańskiej kolei. Nigdy nie zapomnę, kiedy ocknąłem się rano a za oknem, a za nim majaczyły krajobrazy Armenii. Zaraz potem przyszła do nas prowadnica (konduktorka) i z wyczuwalną dumą w głosie oznajmiła: Yerevan! Po wyjściu z wagonu stacja kolejowa w Erywaniu zaskoczyła nas dość dobrym poziomem utrzymania, działającym bankomatem i pobliskim metrem. Zwiedzanie Erywania Erywań to miasto zupełnie różne od Tbilisi, stolicy Gruzji. Gród nie posiada starówki, a ulice w ścisłym centrum powstały na planie szachownicy. Zabudowa stolicy rozciąga się w dolinie niewielkiej rzeki Hrazdan oraz na otaczających ją wzgórzach. Za środek Erywania można uznać pl. Republiki. Główna ulica miasta to biegnąca o kilka przecznic na północ od placu ulica Mesropa Masztoca. Centrum otacza prawie idealny owal obwodnic. Zwiedzanie Erywania latem utrudniają ogromne upały (kiedy my byliśmy tutaj w lipcu, mieliśmy 40 stopni w cieniu) a zimą z kolei chłody i śniegi. Najlepiej chyba wybrać się do Erywania w maju i czerwcu lub wrześniu i październiku. Stolica Armenii swoją nazwę prawdopodobnie wzięła od starożytnej osady Erebunii, choć istnieje także inne wersja. Ta, która mi osobiście najbardziej się podoba, mówi, że wywodzi się ona od Noego. Ponoć, gdy wody potopu opadły, miał on ujrzeć z Araratu miasto i wydać okrzyk „Jerewac!” (Objawiło się!). Wspaniały układ urbanistyczny miasta – z parkami, obwodnicami i szerokimi alejami obsadzonymi drzewami – zaprojektował architekt Aleksander Tamannian w latach 20. i 30. XX wieku dla dwustutysięcznej populacji. Obecnie widać niestety, że trochę budynków jest zaniedbanych a chaos i kryzys lat 90, odcisnął swe piętno na Erywaniu. W pierwszej połowie tego dziesięciolecia przerwy w dostawach prądu i bieżącej wody były na porządku dziennym. Armeńskie obiekty na liście UNESCO Armenia może poszczycić się aż 6 obiektami umieszczonymi na liście UNESCO Monastyr Geghard jest jednym z nich Eczmiadzyn kolejnym Armenia może poszczycić się aż sześcioma obiektami umieszczonymi przez UNESCO na jego liście dziedzictwa. Mnie do tej pory udało się dotrzeć do monastyru Geghard, Eczmiadzynu, oraz ruin katedry Zwartnoc. Nie byłem jeszcze w klasztorze Hachpat i klasztorze Sanachin. Największe wrażenie zrobił na mnie Geghard oraz Eczmiadzyn. Wizyta właściwie we wszystkich tych miejscach wydaje się absolutnie obowiązkowa podczas zwiedzania Armenii. Miejsca spoza listy UNESCO, jakie chcę ujrzeć i opisać kolejnym razem to: Tatew i kolejka linowa do tego klasztoru, Zorac Karer (armeński Stonehenge), Giumri (drugie co do wielkości miasto kraju), monastyry kanionu Debed (dwa wymienione wcześniej są na tej liście) oraz być może Górski Karabach. Kraj jest dużo mnie poznany i opisany, niż Gruzja a moją ambicją jest, aby tu na blogu był poznany i przedstawiony, jak nigdzie indziej w internecie. Przed Wami jeszcze pakiet najważniejszych informacji praktycznych, filmik, panoramy oraz galeria zdjęć. Armenia — najważniejsze informacje praktyczne Do Armenii możemy dolecieć bezpośrednio z Polski połączeniami naszego narodowego przewoźnika PLL LOT. Ceny kilka razy do roku można upolować już od 500 zł w obie strony. Jednak fora internetowe oraz inne blogi narzekają, na podobno ciągłe, opóźnienia samolotów latających na trasie z Warszawy do Erywania; Inny, znacznie tańszy i nie aż tak bardzo dłuższy sposób, to przylot do Gruzji (np. do Kutaisi) i dalsza podróż drogą lądową. Bardzo przydatny jest nocny pociąg firmiennyj Tbilisi-Erywań-Tbilisi. Ja w ten sposób przybyłem do kraju dwukrotnie. Polecam szarpnięcie się na bilet w coupe (przedziale z 4 miejscami sypialnymi), ponieważ płackarta była traumatycznym doświadczeniem. Więcej na temat tego pociągu przeczytacie w naszym wpisie transport i komunikacja w Gruzji. Ponadto kursują marszrutki z Tbilisi z dworca Ortaczala oraz ze stacji kolejowej przez stację metra Avlabari (o i Cena to 30-35 GEL (45-52 zł). Po Armenii dość łatwo można poruszać się marszrutkami. Kolej jest znacznie mniej użyteczna i właściwie jedynym miejscem, gdzie za pomocą drogi żelaznej dotrzemy, jest Giumri. Problemem może być odnalezienie w Erywaniu miejsc odjazdu busików w poszczególne rejony kraju. Jednak wszystkie najważniejsze atrakcje Armenii, zlokalizowane w bliższej i dalszej okolicy serca państwa udało nam się zwiedzić na własną rękę. Na temat podróżowania w ten sposób oraz połączeń międzynarodowych z/do Armenii poczytacie w naszym opracowaniu transport i komunikacja w Armenii. Północ kraju oraz okolice stolicy są bardzo łatwo dostępne transportem publicznym. Gorzej jest z armeńskim, dalekim południem. Tutaj nasza podróż będzie wymagała dokładnego zaplanowania; Ceny w Armenii oraz koszty pobytu zwiedzając kraj, są nadal dość niskie i porównywalne z Gruzją. Kraj będzie przez nas odczuwany jako tani. Niektóre rzeczy i kategorie wydatków podróżnych będą na podobnym poziomie cen jak w Polsce (zakwaterowanie, zakupy w sklepach), inne nieznacznie lub sporo tańsze (jedzenie w restauracjach i transport publiczny). Szczegółowy poradnik ceny w Armenii także dla siebie i dla Was przygotowaliśmy; Armenia to kraj w naszym odczuciu absolutnie bezpieczny, nieskażony jeszcze masową turystyką. Ludzie są życzliwi i mimo wielkich trudności życia dnia codziennego, bardzo chętni do pomocy odwiedzającym ich ziemię oraz ciekawi nas. Gościnność jest podobna lub nawet większa niż u północnego sąsiada. Autostop łapie się błyskawicznie. Podstawowa znajomość języka rosyjskiego wydaje się niezbędna. Wprawdzie można w Erywaniu dogadać się z młodymi ludźmi po angielsku, jednak to rosyjski tak w całym byłym ZSRR, pełni rolę języka międzynarodowego; Najlepszym okresem, aby kraj odwiedzić w moim odczuciu jest maj, czerwiec oraz wrzesień i październik. Celowo pomijam lipiec oraz sierpień, ponieważ końcem tego pierwszego miesiąca doświadczaliśmy, sięgających 40 stopni w cieniu, upałów. Takie temperatury bardzo utrudniają zwiedzanie, nie mówiąc już o podróżowaniu marszrutkami czy wspinaczkach górskich. Zima jest mroźna i surowa znacznie bardziej niż w Gruzji. W maju zdarzają się jeszcze nawalne deszcze, natomiast wczesną jesienią pogoda podobno jest stabilniejsza. Przekonam się o tym już w początku października; Jeżeli chcemy odwiedzić Górski Karabach, musimy pamiętać o tym, że wtedy dostaniemy dożywotni zakaz wjazdu do Azerbejdżanu. Z tego powodu do Karabachu nigdy się nie udałem (a kłamstwo w azerskim wniosku wizowym, wykryte przez Azerów narazi nas na spore nieprzyjemności). Ponadto azerskie pieczątki w paszporcie sprawią, że zostaniemy dokładniej przez Ormian na granicy sprawdzeni i przepytani. Granica Armenii z Turcją i Azerbejdżanem pozostaje od lat zamknięta; Armenia, to kraj gdzie wszystkie drogi prowadzą do Erywania i stolica jest z tego powodu znakomitą bazą wypadową do poznania, nawet dość odległych od niej atrakcji. Nasz przewodnik po Erywaniu macie pod linkiem. Jeżeli nie mamy zbyt wiele czasu na Armenię lub nie wiemy jak sobie samu poradzić transportem publicznym, dobrym wyjściem jest skorzystanie z ogromnej ilości ofert wycieczek jednodniowych ze stolicy. W przypadku atrakcji na dalekim południu (Tatew i monaster Tatew) czy tych bardzo trudno dostępnych, jest to naprawdę dobre rozwiązanie; Armenia na filmie (PLAY) Armenia w panoramach (KLIK) Panorama jeziora Sewan i Sewanawanku Armenia to wspaniałe, prawie starożytne klasztory Tu duchowe serce kraju, czyli Eczmiadzyn Galeria zdjęć (KLIK) Jedem z symbolii Erywania, czyli Kaskada Widok na Erywań w maju Opera widziana z Kaskady Chrakterystyczna zabudowa stolicy Kościół św. Zorawora Jeden z armeńskich cudów z listy UNESCOI Monaster Geghard Bardzo polecam tam się udać To już nieodległa świątynia w Garni Tak wygląda w innym ujęciu Obok wspaniały wąwoż skalny Jezioro Sewan Monaster Sewanwank Klasztor wiosną wyglądał tak Armenia słynie z wiekowych kościołów Wiosna w Armenii jest przepiękna Armeński maj Klasztor Hagharcin W kolejnych ujęciach Na tle wiosennego nieba Dilidżan Stolica armeńskiej Szwajcarii Symbol Armenii Chaczkar Jeżeli podobał Ci się nasz wpis oraz Armenia a chciałbyś więcej informacji, zdjęć oraz filmów zapraszamy do wsparcia naszego bloga i polubienia NASZEGO FEJSBOOKA. Dziękujemy 🙂 🙂 🙂 POZNAJCIE LEPIEJ ARMENIĘ 🙂 🙂 🙂

czego nie wypada robić w armenii