Bomb disposal robots have been around a long time and the technology has come a long way. One of the latest, Taurus, is piloted with a virtual reality headset giving pilots unprecedented control. Elsewhere, innovations in battery power are improving running time and autonomy to a level deemed unimaginable just two or three years ago. Elliot
Put robots in the place of the humans, and, at least in theory, lives would be saved. Theobald says that when it comes to the battlefield, the first autonomous robots are likely going to be
Five potential bombs were discovered overnight near a New Jersey station, one of which blew up on Monday as a bomb squad robot tried to disable it, after a weekend of attacks and security alerts
Army bomb technicians at Joint Base Lewis-McChord, Washington, were among the first soldiers to test the service’s newest drone. Soldiers with 707th Ordnance Company tested the Skyraider
And I think when people see the new things that robots can do, it excites them,” he says. Advertisement: The advanced Atlas robot relies on a wide array of sensors to execute the dance moves
letak tombol manual tv led sharp aquos. Roboty oglądamy zwykle w filmach science-fiction. Używane są one przez siły specjalne lub wojsko głównie do rozbrajania bomb czy działań szpiegowskich. Czy WowWee Rovio, który mocno przypomina filmowe roboty i którego bez trudu kupimy w sklepie, ma równie duże możliwości? Sprawdziliśmy do czego możemy wykorzystać Rovio. Warto więc przekonać się, czy jest to tylko zaawansowana technologicznie zabawka czy też przydatny pomocnik - choćby do pilnowania domu czy mieszkania pod naszą nieobecność. Zdalnie sterowany pojazd Rovio to tak naprawdę zdalnie sterowany pojazd. Wyposażono go w moduł Wi-Fi, za pomocą którego łączy się on z domową siecią bezprzewodową. Robotem sterujemy za pomocą komputera podłączonego do tej sieci (możliwe jest też sterowanie przez internet), widząc obraz z zamontowanej w Rovio kamery o maksymalnej rozdzielczości 640x480 pikseli i słysząc dźwięk. Urządzenie wyposażono w trzy niezależnie napędzane koła. Równocześnie jednak obracają się tylko dwa, a trzecie jest wleczone (ustawione jest prostopadle do kierunku ruchu, ale dzięki rolkom porusza się bez trudu). Mimo że koła Rovio są dosyć duże, to robot nie radzi sobie w trudnym terenie. Rovio z bliska Stacja bazowa: emitująca sygnał nawigacyjny ładowarka, na którą robot powraca, by naładować baterię Kamera: zamontowana na ramieniu robota kamera przesyła obraz i dźwięk do komputera Koła: trzy niezależnie napędzane koła umożliwiają poruszanie się robota we wszystkich kierunkach. Podczas ruchu robota pracuje napęd tylko dwóch kół, trzecie porusza się dzięki zamontowanym w kole rolkom Czujnik sygnału nawigacyjnego: oprócz kamery na ramieniu robota znajduje się czujnik sygnału nawigacyjnego (A), włącznik robota (B) wraz z diodą sygnalizującą jego pracę, mikrofon (C), oraz złącze USB (D) służące do konfiguracji sieci Wi-Fi Oświetlenie, głośnik i czujnik ruchu: urządzenie wyposażono w diodę LED oświetlającą drogę oraz czujnik podczerwieni, dzięki któremu urządzenie omija przeszkody. Poniżej diod umieszczono głośnik Panel sterowania: Robotem możemy sterować za pomocą komputera, służy do tego strona WWW, na której widzimy obraz z kamery, i kilka przycisków pozwalających na wydawanie poleceń robotowi Obsługa Po wyjęciu robota z pudełka musimy podłączyć i skonfigurować urządzenie. Na początku składamy stację bazową. Pełni ona rolę ładowarki, dodatkowo jest źródłem sygnału TrueTrack umożliwiającego robotowi określenie własnego położenia. TrueTrack to dwa świecące na sufit punkty. Odbiornikiem jest czujnik znajdujący się na górnej części ramienia robota. Urządzenie wymaga połączenia z domową siecią Wi-Fi, konfiguracji sieci dokonujemy za pomocą kreatora po podłączeniu Rovio do komputera za pomocą kabla USB. Sterowanie robotem odbywa się za pomocą przeglądarki internetowej i specjalnej strony WWW. Możemy na niej obserwować przekaz z kamery internetowej, włączać dodatkowe funkcje oraz poruszać robotem. Najwygodniej jest sterować urządzeniem za pomocą klawiatury. Komfort obsługi Rovio zależy od przeglądarki internetowej, której użyjemy. Internet Explorer odtwarza zarówno obraz, jak i dźwięk, jednak przesyłany obraz nie jest płynny, występują również spore opóźnienia w sterowaniu. Znacznie sprawniej można sterować robotem za pomocą Firefoksa, w tym wypadku nie słyszymy jednak dźwięku i nie możemy przesyłać naszego głosu do głośnika wbudowanego w Rovio. Zamontowana w urządzeniu kamera umożliwia przesyłanie obrazu o rozdzielczości 640x480 pikseli i płynności 30 klatek na sekundę. Niestety, tak dobra jakość możliwa jest do osiągnięcia tylko w pobliżu rutera - wraz ze zmniejszaniem się siły sygnału sieci obraz i reakcje robota na wydawane polecania ulegają pogorszeniu. Na szczęście Rovio ma dość spory zasięg - w miarę poprawnie działa nawet w odległości 40 metrów od rutera. Kierowanie robotem nie jest proste, Rovio nie jest też zbyt szybki - porusza się maksymalnie z prędkością 1,4 km/h. Rovio zasilany jest z akumulatora NiMH o pojemności 3000 mAh. Na w pełni naładowanych bateriach umożliwia ponad dwugodzinną zabawę. Niski stan energii w akumulatorze wskazuje dioda na ramieniu robota oraz wskaźnik w panelu kontrolnym. Tuż przed wyczerpaniem się akumulatorów robot samodzielnie jedzie do stacji dokującej. Jak sterować robotem Rovio 1. Robot na stacji bazowej uzupełnia energię w akumulatorze. Podczas ładowania niebieskie światło powoli pulsuje. 2. Zmieniamy ustawienie emitera sygnału nawigacyjnego tak, by dwa czerwone punkty kontrolne były dobrze widoczne na suficie. 3. Przy użyciu przycisków (A) lub klawiszy klawiatury tzw. WSAD, wyjeżdżamy ze stacji bazowej i poruszamy się po mieszkaniu. Przyciskami (B) zmieniamy ustawienie ramienia z kamerą. Klikając na (C), włączamy lampę oświetlającą drogę robotowi. 4. Rovio ma dość mocno świecącą diodę, co pozwala poruszać mu się po pomieszczeniu nawet w nocy. Nie jest specjalnie szybki, więc nawet w warunkach słabego oświetlenia można go bez problemu kontrolować. 5. Po podjechaniu do napotkanej osoby możemy rozpocząć rozmowę. W Rovio wbudowano bowiem mikrofon oraz głośnik. Na ekranie komputera w panelu kontrolnym widzimy osobę z którą właśnie rozmawiamy. 6. Konfigurujemy możliwość wysyłania e-maili ze zdjęciami: klikamy na Settings i Photo, zaznaczamy ptaszkiem odpowiednią opcję i podajemy niezbędne dane. Klikając na przycisk (A), zrobimy zdjęcie naszego rozmówcy, które automatycznie wysłane zostanie pocztą elektroniczną. Po zakończeniu zabawy wybieramy (B), by robot sam wrócił do stacji bazowej. Funkcje i możliwości robota Rovio nie jest uniwersalnym robotem, można by go raczej zakwalifikować do kategorii pojazdów, które mogą pełnić rolę zwiadowcy. Brakuje mu choćby jednego wielofunkcyjnego ramienia z manipulatorem, za pomocą którego mógłby wykonywać proste czynności. Jedyne ramię Rovio wyposażono w kamerę, odbiornik sygnału nawigacyjnego oraz mikrofon, co umożliwia jedynie obserwację więc podstawową funkcją robota może być monitoring otoczenia. Niestety brakuje tu bardzo istotnego czujnika wykrywającego ruch, co w monitoringu jest elementem bardzo istotnym. Foto: Komputer Świat Jakoś obrazu z kamery Rovio nie jest idealna, ale jeśli urządzenie nie odjedzie daleko od stacji bazowej, można bez problemu rozpoznać detale otoczenia Możemy również przesyłać dźwięk z komputera do robota. Będzie on odtworzony za pomocą niewielkiego głośnika umieszczonego obok diod oświetlających. W takiej sytuacji robot staje się w pewnym sensie mobilnym komunikatorem - możemy rozmawiać z domownikami, nawet wtedy kiedy nie ma nas w domu. Robotem możemy poruszać ręcznie, używając klawiszy lub przycisków sterujących, albo użyć trybu automatycznego, programując wcześniej trasę, którą urządzenie ma przebyć. Automatyczne przemieszczanie się robota jest możliwe dzięki sygnałowi nawigacyjnemu TrueTrack, jednak działa tylko w polu widoczności wyświetlanych na suficie punktów. Aby urządzenie samodzielnie poruszało się również w innych pomieszczeniach, możemy dokupić i odpowiednio rozmieścić dodatkowe nadajniki sygnału nawigacyjnego TrueTrack. Podsumowanie i tabela testowa Rovio to ciekawe urządzenie. Można go wykorzystać do monitoringu pomieszczenia, szczególnie że do sterowania robotem można użyć na przykład iPhona (po zakupieniu specjalnej aplikacji). Podczas inspekcji urządzenie może wykonywać zdjęcia i przesyłać je na wskazany adres e-mail. Foto: Komputer Świat Do sterowania robotem można użyć iPhona z zainstalowanym programem Rovio Driver. Aplikacja kosztuje równowartość 3 złotych Szkoda, że robotowi brak funkcji wykrywania ruchu, a poruszający się Rovio generuje sporo hałasu. Bez żadnych wątpliwości Rovio sprawdzi się natomiast w roli zaawansowanej zabawki. Zabawa z Rovio daje sporą frajdę, choć niezbyt duże możliwość sprawiają, że urządzenie po jakimś czasie może się po prostu znudzić. Największą wadą robota jest cena - wysoka w stosunku do możliwości. Poczytaj o gadżetach w serwisie SpokoGadżet! Fot. Redakcja, montaż:
Robotyka militarna Roboty militarne pojawiają się jako pierwsze na polu walki służą celom zwiadowczym - rozpoznanie terenu oraz lokalizacja przeciwnika. Stają się też ratownikami rannych żołnierzy, których robot może przenieść w bezpieczne miejsce poza rejon bezpośrednich walk. Policja używa robotów do przenoszenia oraz rozbrajania bomb. Menu główne Wiedza Społeczność Naszą witrynę przegląda teraz 62 gości Szukaj artykułu Partnerzy Tematy pokrewne
›Robotyka - co przyniósł 2010 rok? 14:00RobotykaRobotyka to prężnie rozwijająca się gałąź wiedzy, która co roku przynosi nam nowe, ciekawe rozwiązania i zastosowania automatów. Jako że rok zmierza ku końcowi, warto zrobić mały przegląd i zobaczyć, co w temacie robotów przyniósł nam rok 2010. Grozi nam już bunt SI czy nie?Robotyka to prężnie rozwijająca się gałąź wiedzy, która co roku przynosi nam nowe, ciekawe rozwiązania i zastosowania automatów. Jako że rok zmierza ku końcowi, warto zrobić mały przegląd i zobaczyć, co w temacie robotów przyniósł nam rok 2010. Grozi nam już bunt SI czy nie?[/h3]Rok 2010 przyniósł nam wysyp robotów stosowanych w celach komercyjno-służebnych. Czyli? Kto czyta codziennie Gadżetomanię, ten pewnie pamięta te tematy, kto jednak tego nie robi, niech klika linki, a dowie się o: sympatycznie wyglądającym androidzie (androidce?) Geminoid F, robocie udzielającym ślubów, maszynie Toyoty, która gra na skrzypcach, czy też androidzie-barmanie. Powstał także robot do zmywania naczyń i robienia porządków - na zdjęciu poniżej. Robotyka coraz powszechniejsza? No cóż, jakby nie było, mamy XXI na wojnieOczywiście wojsko żywo interesuje się robotami. Powstają coraz to lepsze modele autonomicznych robotów do rozbrajania bomb, działań militarnych, akcji specjalnych, itp., ale najciekawszym pomysłem, jaki widziałem w 2010 roku był robot, który może posiłkować się wszystkim - dosłownie. Ten robot nosi nazwę EATR – to skrót od Energetically Autonomous Tactical Robot, czyli Energetycznie Niezależny Robot Taktyczny. Ma dwie komory - do jednej wchłania biomasę (czyli trawę, patyki, a nawet martwe ciała), w drugiej zmienia ją w energię. Niestety, nie ma jeszcze oficjalnego zdjęcia tego modelu, choć wedle przecieków ma on wyglądać właśnie tak, jak na zdjęciu poniżej. A co ciekawe - robotyka militarna nie powiedziała na pewno ostatniego słowa co do Autonomous Tactical RobotRobotyka w służbie naukiMechaniczne wytwory służą również nauce i technice. Na przykład Justin - jest to robot przeznaczony do wychodzenia w przestrzeń kosmiczną i dokonywania napraw statków kosmicznych. Pojawiło się także mnóstwo "samoprowadzących się" aut, jednak wszystkich przebił sławetny MIT (Massachusett Institute of technology), tworząc programowalną materię. Od tego już krok do samoskładających się automatów i robotów. Robotyka przyniesie nam nowy, pełen robotów świat?
Autor: Data: 31-03-2016, 12:03 Sześciokołowy robot Starship porusza się samoczynnie dzięki wbudowanemu systemowi czujników i kamer. Wynalazek ma pomóc w dostawie zakupów do osób starszych lub dowozić jedzenie zamówione na wynos. Testowany w Wielkiej Brytanii sześciokołowiec nie ma jeszcze nazwy. fot. Starship Technologies Przypominające skrzyżowanie odkurzacza i robota do rozbrajania bomb urządzenie porusza się tylko po chodnikach. Dzięki wbudowanemu nadajnikowi GPS oraz systemowi czujników i kamer pojazd ma być bezpieczny dla pozostałych uczestników ruchu. W sytuacji awaryjnej kontrolę nad sześciokołowcem przejmie operator. Prędkość maksymalna transportera to 6 km/h. Pojazd nie emituje szkodliwych substancji. Przewożona zawartość będzie chroniona za pomocą specjalnej aplikacji z systemem rozpoznawania twarzy. Dzięki niej pojemnik może otworzyć tylko klient. Robot został zaprojektowany z przeznaczeniem dla lokalnych (do 30 minut lub 5 km) dostaw niewielkich towarów i produktów spożywczych o łącznej masie do 18 kg. Aby promować swój wynalazek, twórcy skalkulowali koszt dostawy na 1 funt. Twórcy przekonują, że sześciokołowce pozwolą obniżyć koszt tradycyjnego dowozu nawet 10-krotnie. Urządzenie znajduje się obecnie w fazie półrocznych testów na terenie Wielkiej Brytanii i USA. Badania potrwają do jesieni. Jeśli wypadną pomyślnie, sześciokołowce rozpoczną wykonywanie pierwszych pilotażowych dostaw. - Nasz robot jest przedstawicielem zupełnie nowej generacji urządzeń łączących niskie koszty, wygodę, mniej zatłoczone ulicy i brak emisji spalin - mówi Ahti Heinla, szef Starship Technologies. - Nad projektem pracowaliśmy przez ostatnie dwa lata. Z pierwszych opinii wynika, że został bardzo dobrze przyjęty przez pieszych. Wierzymy, że nasza technologia ma szanse zrewolucjonizować system lokalnych dostaw towarów i żywności - dodaje. Producentem sześciokołowca jest startup Starship Technologies założony przez Ahti Heinlę i Janusa Friisa, twórców komunikatora Skype.
Robot zabił człowieka. Mocny tytuł. W ubiegłym tygodniu widziałem jeszcze doniesienia o pierwszym robocie, który popełnił samobójstwo. W obu przypadkach sprawa jest dość mocno naciągana. Jasne, można o tym rozmawiać, to dobry punkt wyjścia do pewnych dyskusji, ale one muszą się odbywać w spokojnej atmosferze. Bo straszenie maszynami i tym, że policja używa robotów do zabijania obywateli, nikomu się nie przysłuży. Zamiast rozbroić bombę, robot ją dostarczył Z medialnych doniesień można wywnioskować, że sytuacja wyglądała następująca: po strzelaninie (a właściwie egzekucji), w której zginęło kilku policjantów, funkcjonariusze dopadli jednego z zamachowców. Prowadzili z nim negocjacje, ale te przerodziły się w wymianę ognia. Postanowiono zatem użyć robota, który dostarczył w pobliże podejrzanego ładunek wybuchowy. To nie był model przeznaczony do wykonywania właśnie takich misji - użyto maszyny, która zazwyczaj jest wykorzystywana do rozbrajania bomb, ich znajdywania i usuwania. W filmach takie roboty widzieliśmy niejednokrotnie, niektórzy pewnie mieli okazję na żywo obserwować sprzęt tego typu. Czy robot działał autonomicznie? Nie. Człowiek sprowadził go na miejsce, uzbroił, następnie sterował maszyną i odpalił ładunek. Czytając o tym, przypomniałem sobie o niemieckiej zdalnie sterowanej minie Goliath, której używano przecież kilkadziesiąt lat temu, do tłumienia Powstania Warszawskiego. Naziści detonowali takie pojazdy w latach 40. XX wieku, a szum zrobił się po tym, jak podobnego rozwiązania użyli Amerykanie w XXI wieku. Owszem, sytuacja inna, ale w obu przypadkach trudno stwierdzić, że robot zabił Amerykanina: człowiek zabił człowieka używając do tego zdalnie sterowanego pojazdu. Gdyby bombę przyczepiono do zdalnie sterowanego samochodu-zabawki (taką scenę z filmu też pamiętam), to też czytalibyśmy o robocie, który zabił? Robot póki co nie posiada świadomości Policja użyła starej maszyny w nowy sposób i na tej sprawie można się skupić, Amerykanie powinni sobie odpowiedzieć na pytania, o to czy to było legalne, czy policja improwizowała (a może takie scenariusze zostały opracowane dawno temu?), czy nie dało się sprawy załatwić inaczej. Ale jeśli alternatywą był szturm, podczas którego mogli zginąć policjanci, to sprawa jest chyba oczywista. Te kwestie można podjąć. Dałbym sobie jednak spokój z rozwijaniem wątków typu "policja użyła robota przeciw obywatelowi USA, to wielkie zagrożenie". W tym przypadku nie zastosowano jakiejś nowoczesnej technologii, nie wyciągnięto superbroni z policyjnego magazynu - to nie był Robocop. Someone correct me if I'm wrong, but have we seen the first use of a lethal robot in American policing? — Elizabeth Joh (@elizabeth_joh) 8 lipca 2016 Robot zabił człowieka. Mocny tytuł. W ubiegłym tygodniu widziałem jeszcze doniesienia o pierwszym robocie, który popełnił samobójstwo. W obu przypadkach sprawa jest dość mocno naciągana. Jasne, można o tym rozmawiać, to dobry punkt wyjścia do pewnych dyskusji, ale one muszą się odbywać w spokojnej atmosferze. Bo straszenie maszynami i tym, że policja używa robotów do zabijania obywateli, nikomu się nie przysłuży. Zamiast rozbroić bombę, robot ją dostarczył Z medialnych doniesień można wywnioskować, że sytuacja wyglądała następująca: po strzelaninie (a właściwie egzekucji), w której zginęło kilku policjantów, funkcjonariusze dopadli jednego z zamachowców. Prowadzili z nim negocjacje, ale te przerodziły się w wymianę ognia. Postanowiono zatem użyć robota, który dostarczył w pobliże podejrzanego ładunek wybuchowy. To nie był model przeznaczony do wykonywania właśnie takich misji - użyto maszyny, która zazwyczaj jest wykorzystywana do rozbrajania bomb, ich znajdywania i usuwania. W filmach takie roboty widzieliśmy niejednokrotnie, niektórzy pewnie mieli okazję na żywo obserwować sprzęt tego typu. Czy robot działał autonomicznie? Nie. Człowiek sprowadził go na miejsce, uzbroił, następnie sterował maszyną i odpalił ładunek. Czytając o tym, przypomniałem sobie o niemieckiej zdalnie sterowanej minie Goliath, której używano przecież kilkadziesiąt lat temu, do tłumienia Powstania Warszawskiego. Naziści detonowali takie pojazdy w latach 40. XX wieku, a szum zrobił się po tym, jak podobnego rozwiązania użyli Amerykanie w XXI wieku. Owszem, sytuacja inna, ale w obu przypadkach trudno stwierdzić, że robot zabił Amerykanina: człowiek zabił człowieka używając do tego zdalnie sterowanego pojazdu. Gdyby bombę przyczepiono do zdalnie sterowanego samochodu-zabawki (taką scenę z filmu też pamiętam), to też czytalibyśmy o robocie, który zabił? Robot póki co nie posiada świadomości Policja użyła starej maszyny w nowy sposób i na tej sprawie można się skupić, Amerykanie powinni sobie odpowiedzieć na pytania, o to czy to było legalne, czy policja improwizowała (a może takie scenariusze zostały opracowane dawno temu?), czy nie dało się sprawy załatwić inaczej. Ale jeśli alternatywą był szturm, podczas którego mogli zginąć policjanci, to sprawa jest chyba oczywista. Te kwestie można podjąć. Dałbym sobie jednak spokój z rozwijaniem wątków typu "policja użyła robota przeciw obywatelowi USA, to wielkie zagrożenie". W tym przypadku nie zastosowano jakiejś nowoczesnej technologii, nie wyciągnięto superbroni z policyjnego magazynu - to nie był Robocop. Someone correct me if I'm wrong, but have we seen the first use of a lethal robot in American policing? — Elizabeth Joh (@elizabeth_joh) 8 lipca 2016 Yes, this is 1st use of robot in this way in policing. Marcbot has been ad hoc used this way by troops in Iraq. — Peter W. Singer (@peterwsinger) 8 lipca 2016 Zaraz pewnie zacznie się łączenie tego zajścia z maszynami, które opracowuje np. Boston Dynamics - sam pisałem, że rozwój tych robotów wzbudza pewne wątpliwości i wywołuje pytania, ale nie można popadać w paranoję. Jeżeli ktoś z pomocą drona dokona zamachu, jeśli w ataku terrorystycznym posłuży się nawet zaawansowanym robotem, to trudno będzie się w tym doszukać winy maszyny - one nie mają jeszcze świadomości. Wszystkie polecenia wykonują z inicjatywy człowieka. W przypadku robota z Dallas pewnie trudno mówić o jakiejkolwiek sztucznej inteligencji: ot, pojazd ze szczypcami i kamerami. Takie roboty, to ja w dzieciństwie podziwiałem w filmach na kasetach VHS... Yes, this is 1st use of robot in this way in policing. Marcbot has been ad hoc used this way by troops in Iraq. — Peter W. Singer (@peterwsinger) 8 lipca 2016 Robot zabił człowieka. Mocny tytuł. W ubiegłym tygodniu widziałem jeszcze doniesienia o pierwszym robocie, który popełnił samobójstwo. W obu przypadkach sprawa jest dość mocno naciągana. Jasne, można o tym rozmawiać, to dobry punkt wyjścia do pewnych dyskusji, ale one muszą się odbywać w spokojnej atmosferze. Bo straszenie maszynami i tym, że policja używa robotów do zabijania obywateli, nikomu się nie przysłuży. Zamiast rozbroić bombę, robot ją dostarczył Z medialnych doniesień można wywnioskować, że sytuacja wyglądała następująca: po strzelaninie (a właściwie egzekucji), w której zginęło kilku policjantów, funkcjonariusze dopadli jednego z zamachowców. Prowadzili z nim negocjacje, ale te przerodziły się w wymianę ognia. Postanowiono zatem użyć robota, który dostarczył w pobliże podejrzanego ładunek wybuchowy. To nie był model przeznaczony do wykonywania właśnie takich misji - użyto maszyny, która zazwyczaj jest wykorzystywana do rozbrajania bomb, ich znajdywania i usuwania. W filmach takie roboty widzieliśmy niejednokrotnie, niektórzy pewnie mieli okazję na żywo obserwować sprzęt tego typu. Czy robot działał autonomicznie? Nie. Człowiek sprowadził go na miejsce, uzbroił, następnie sterował maszyną i odpalił ładunek. Czytając o tym, przypomniałem sobie o niemieckiej zdalnie sterowanej minie Goliath, której używano przecież kilkadziesiąt lat temu, do tłumienia Powstania Warszawskiego. Naziści detonowali takie pojazdy w latach 40. XX wieku, a szum zrobił się po tym, jak podobnego rozwiązania użyli Amerykanie w XXI wieku. Owszem, sytuacja inna, ale w obu przypadkach trudno stwierdzić, że robot zabił Amerykanina: człowiek zabił człowieka używając do tego zdalnie sterowanego pojazdu. Gdyby bombę przyczepiono do zdalnie sterowanego samochodu-zabawki (taką scenę z filmu też pamiętam), to też czytalibyśmy o robocie, który zabił? Robot póki co nie posiada świadomości Policja użyła starej maszyny w nowy sposób i na tej sprawie można się skupić, Amerykanie powinni sobie odpowiedzieć na pytania, o to czy to było legalne, czy policja improwizowała (a może takie scenariusze zostały opracowane dawno temu?), czy nie dało się sprawy załatwić inaczej. Ale jeśli alternatywą był szturm, podczas którego mogli zginąć policjanci, to sprawa jest chyba oczywista. Te kwestie można podjąć. Dałbym sobie jednak spokój z rozwijaniem wątków typu "policja użyła robota przeciw obywatelowi USA, to wielkie zagrożenie". W tym przypadku nie zastosowano jakiejś nowoczesnej technologii, nie wyciągnięto superbroni z policyjnego magazynu - to nie był Robocop. Someone correct me if I'm wrong, but have we seen the first use of a lethal robot in American policing? — Elizabeth Joh (@elizabeth_joh) 8 lipca 2016 Yes, this is 1st use of robot in this way in policing. Marcbot has been ad hoc used this way by troops in Iraq. — Peter W. Singer (@peterwsinger) 8 lipca 2016 Zaraz pewnie zacznie się łączenie tego zajścia z maszynami, które opracowuje np. Boston Dynamics - sam pisałem, że rozwój tych robotów wzbudza pewne wątpliwości i wywołuje pytania, ale nie można popadać w paranoję. Jeżeli ktoś z pomocą drona dokona zamachu, jeśli w ataku terrorystycznym posłuży się nawet zaawansowanym robotem, to trudno będzie się w tym doszukać winy maszyny - one nie mają jeszcze świadomości. Wszystkie polecenia wykonują z inicjatywy człowieka. W przypadku robota z Dallas pewnie trudno mówić o jakiejkolwiek sztucznej inteligencji: ot, pojazd ze szczypcami i kamerami. Takie roboty, to ja w dzieciństwie podziwiałem w filmach na kasetach VHS... Zaraz pewnie zacznie się łączenie tego zajścia z maszynami, które opracowuje np. Boston Dynamics - sam pisałem, że rozwój tych robotów wzbudza pewne wątpliwości i wywołuje pytania, ale nie można popadać w paranoję. Jeżeli ktoś z pomocą drona dokona zamachu, jeśli w ataku terrorystycznym posłuży się nawet zaawansowanym robotem, to trudno będzie się w tym doszukać winy maszyny - one nie mają jeszcze świadomości. Wszystkie polecenia wykonują z inicjatywy człowieka. W przypadku robota z Dallas pewnie trudno mówić o jakiejkolwiek sztucznej inteligencji: ot, pojazd ze szczypcami i kamerami. Takie roboty, to ja w dzieciństwie podziwiałem w filmach na kasetach VHS...
robot do rozbrajania bomb